Co jeżeli na łowisku stoi przyczepa campingowa ?

/ 13 odpowiedzi

  Chciałem zapytać jak się zachować w sytuacji ,kiedy za stanowiskiem wędkarskim stoi przyczepa campingowa, a na samym stanowisku nie ma wędek?

 Bo miałem takie zdarzenie  na zbiorniku w Porębie,bo w ten sposób było zajętych parę stanowisk ,przyjechałem na nocne wędkowanie i ne mogłem znaleźć miejsca ,bo na ogół ze sąsiednich stanowisk mieli pretensje ,czy jestem ślepy i nie widzę, że to miejsce jest zajęte. 

 Ślepy nie jestem ,same stanowiska wędkarstkie były puste, bez wędek ,czyli wedłóg regulaminu wolne,ale sąsiedzi twierdzili,że właściciel przyczepy trzy dni nęcił ,a ja sobie przychodzę na gotowe,choć przyjechałem na sandacza i nęcenie karpiowe do niczego mi nie było potrzebne.

 Dopiero na jednym z takich stanowisk, milszy sąsiad powiedział, że mogę zająć stanowisko i nawed, w razie deszczu skorzystać z rostawionego tropiku ,bo właściciel przyczepy przyjedzie dopiero za dwa dni.

 Rano jak wracałem, wszystkie poprzednie stanowiska były dalej puste,co mnie naprawdę wkórzyło.Jadę żeby odpocząć nad wodą wędkując i nie chcę się z nikim kłucić, ale uważam takie zajmowanie stanowisk za zwykłe chamstwo. Zenek zl1512

użytkownik57785


Odpiszę krótko- NIE MIELI PRAWA DO TYCH MIEJSCÓWEK. Sprzęt nie był zarzucony. W takich sytuacjach wzywa się Policję lub Straż.  (2011/06/10 19:25)

grzesiek35


otóż to. Miejsce to na cmentarzu mają pewne. A jak sobie zanęcili to niech łowią,albo grzecznie sie odnoszą do pytajacego. (2011/06/10 19:28)

domin77


niestety takie zjawisko jest dość częste i chyba wszędzie mozna się z tym spotkać,zajmują miejsca w piątek trzy dni picia gorzały dupa z łowienia a innego wygoni,to chamy i burasy (2011/06/10 20:39)

perwer


Wiesz jakie jest zycie i rzeczywistośc....prawa nikt nie ma cie wyprosic z miejscówki,chyba że ktoś ją zajoł przed  Tobą,ale  sama przyczepa za łowiskiem nie jest tego dowodem.Prawo prawem-życie życiem.Oczywiście że możesz powiadomic odpowiednie służby jak by doszło do drastycznego zdażenia,ale nie zrobisz tego z dwóch powodów ;1 idziesz wypocząc na rybki a nie robic sobie kłopoty i sie użerac

2 Z autopsji wiadomo że jeśli Policja pouczyła by biwakowiczów ( choc znam życie i wiem że bardziej by sie śmiali ze zdarzenia-oczywiscie bez okazywania tego), to dalsze łowienie na tym stanowisku, na pewno przyjemności by Ci nie sprawiło.

Niestety jeziora nie są tylko zarezerwowane dla nas wędkarzy i oprócz nas jest coraz więcej wędkarzy sezonowych ,biwakowiczów ,młodzierzy z tirem alkoholu i musimy sobie jakoś radzic.

Jak powinno byc i że odpowiednie służby powinny dbac o porządek idt...mógłbym ja i wielu tutaj  moich kolegów pisac i pisac.....

 

(2011/06/11 09:47)

Zl1512


 Dziękuję za odpowiedzi.Wiem ,że problem jaki poruszyłem jest faktem prawie na wszystkich naszych łowiskach,podobne mieli moi koledzy,ale może czytając te wypowiedzi Ci ,którzy w ten sposób się zachowują,przynajmniej się nad tym zastanowią,bo sądzę ,że żadne środki przymusu tu niczego nie załatwią.Poprostu bądźmy dla siebie życzliwsi na łowiskach,a wszystkim nam się będzie przyjemniej wędkować i wrazie problemów, można będzie liczyć na pomoc kolegi ze stanowiska obok.

    Pozdrawiam Zenek.

(2011/06/11 11:27)

JaroDaw


U mnie na zbiorniku Poraj sytuacja jest podobna, ale na szczęście na konkretnym odcinku brzegu i tam o wędkowaniu od czerwca do październiku można zapomnieć. Jest od zdominowany przez kolegów głównie ze śląska ( rejestracje ) i chodź zdarza się że stanowisko jest wolne od wędkarza i wędek, to przyczepa 2-3m od brzegu i podpórki mówią " wara mi stąd ". Trochę rozumiem gruncjarzy, przyjeżdżają, potem tresują ryby, więc.... ale w ten sposób nie można. (2011/06/11 13:38)

JaroDaw


PS: po takiej kłótni/interwencji kto z Was został by na tym stanowisku na noc ? (2011/06/11 13:41)

użytkownik2103


Nad woda wedkaz nie jest osoba uprzywilejowana i dlatego zgadzam sie z tym artkulem (2011/06/12 11:21)

użytkownik2103


Nad woda wedkaz nie jest osoba uprzywilejowana
(2011/06/12 11:22)

Artur z Ketrzyna


Wędkowanie z brzegu jest dozwolone praktycznie wszędzie, ale biwakowanie nad wodą już nie. I myślę że z tej strony by trzeba było podejść tą sprawę.

Tyle że jesteśmy wędkarzami, różne mamy prace. Często pragniemy sobie gdzieś pobiwakować z możliwością wędkowania. Oczywiście obozowisko staramy się robić blisko miejscówki, jak i że nie damy rady 24 godziny na dobę wędkować, przecież trzeba zjeść, przespać się jak i załatwić inne potrzeby. Kolega przyjechał, miejsce było wolne rozbił obóz i zanęcił łowisko, włożył w to trochę pracy by rybkę zwabić, a tu podczas jego przerwy obiadowej lub z innej przyczyny, przychodzi koleś z ciort go wie z czym we wiaderku przeznaczonym na zanętę jak i jego niewiadomymi umiejętnościami wędkarskimi. Pozwolisz mu powędkować a on zakwasi wodę i zrywaj ryby przepłoszy wszystko co było godne uwagi i pod co te łowisko nęciliśmy.
Tak więc kij zawsze ma 2 końce, i nie można patrzeć na wszystko w taki sposób co mi wolno. Trzeba się też postawić z sytuacji drugiej osoby. Bo ciekawe jak ty byś się czuł, jak jakiś jegomość wchrzanił się na twoją miejscówkę, która kosztowała tyle zabiegów i wysiłku, i je spartolił na długi czas. Było by ci przyjemnie?
Ja w ten sposób straciłem kilka miejscówek bo taki gość, nie umie wędkować, podpatruje gdzie ty łowisz i za wszelką siłę stara się wchrzanić na twoją miejscówkę (jak by więcej wody nie było). Nie dość że sam nic nie złapie to i komuś miejscówkę spartoli. Koledzy troszkę wyrozumiałości dla pracy innych, bo oprócz praw pisanych są też te nie pisane. (2011/06/12 16:26)

Zl1512


 Wszystko pięknie,ładnie tylko patrząc na twój tok myślenia ,to najlepiej jak przyjadę ze swoją przyczepą w poniedziałek ,do konca tygodnia po pracy sobie będę zanęcał, a miejscówka w sobotę będzie na mnie czekała,i gdześ będę miał całą resztę ,która ma czas w środku tygodnia i mogła by sobie łowić przez cały tydzień,a ja hrabia będę sobie łowił w łykendy.I nie ma czegoś takiego, jak prawo pisane i nie pisane,jeżeli jest regulamin, to dotyczy on wszystkich jednakowo, bez wyjątku.Jeżeli każdy zacznie do regulaminu dodawać swoje niepisane prawa ,to będzie trzeba na ryby jeździć nie tylko z wędką ,ale i z karabinem, żeby walczyć o miejsce do wędkowania.  (2011/06/13 21:25)

withanight88


Racja Zl1512 niema czegoś takiego jak "moja miejscówka" co z tego że sobie nęcisz i bóg wie co jeszcze tam robisz ? Obowiązuje zasada kto pierwszy ten lepszy i tyle.


Prawo jest jasne i pisane i tego sie trzeba trzymać.

(2011/06/14 12:22)

JaroDaw


Wędkowanie z brzegu jest dozwolone praktycznie wszędzie, ale biwakowanie nad wodą już nie. I myślę że z tej strony by trzeba było podejść tą sprawę.

Tyle że jesteśmy wędkarzami, różne mamy prace. Często pragniemy sobie gdzieś pobiwakować z możliwością wędkowania. Oczywiście obozowisko staramy się robić blisko miejscówki, jak i że nie damy rady 24 godziny na dobę wędkować, przecież trzeba zjeść, przespać się jak i załatwić inne potrzeby. Kolega przyjechał, miejsce było wolne rozbił obóz i zanęcił łowisko, włożył w to trochę pracy by rybkę zwabić, a tu podczas jego przerwy obiadowej lub z innej przyczyny, przychodzi koleś z ciort go wie z czym we wiaderku przeznaczonym na zanętę jak i jego niewiadomymi umiejętnościami wędkarskimi. Pozwolisz mu powędkować a on zakwasi wodę i zrywaj ryby przepłoszy wszystko co było godne uwagi i pod co te łowisko nęciliśmy.
Tak więc kij zawsze ma 2 końce, i nie można patrzeć na wszystko w taki sposób co mi wolno. Trzeba się też postawić z sytuacji drugiej osoby. Bo ciekawe jak ty byś się czuł, jak jakiś jegomość wchrzanił się na twoją miejscówkę, która kosztowała tyle zabiegów i wysiłku, i je spartolił na długi czas. Było by ci przyjemnie?
Ja w ten sposób straciłem kilka miejscówek bo taki gość, nie umie wędkować, podpatruje gdzie ty łowisz i za wszelką siłę stara się wchrzanić na twoją miejscówkę (jak by więcej wody nie było). Nie dość że sam nic nie złapie to i komuś miejscówkę spartoli. Koledzy troszkę wyrozumiałości dla pracy innych, bo oprócz praw pisanych są też te nie pisane.

No tak, ale... ktoś wychodzi z domu po 14, przesiada się, bo na dworzec PKP nie ma połączenia autobusowego. Potem godzinę czeka na pociąg który jedzie nabity. O 17 jest już na stacji docelowej, zostało tylko 7 kilometrów pieszo. Wreszcie doszedł. Chodź wziął tylko to co niezbędne to i tak ciało wycieńczone marszem odmawia posłuszeństwa. Ale czas się nie zatrzymuje, więc dzielny staruszek przemierza brzegi jeziora, by odnaleźć miejsce na noc. Wreszcie około 19 znajduje miejsce gdzie jest niecałe 25 m pomiędzy moczykijami. Więc rozkłada swój stołeczek i siada. Czarne myśli kłębią się pod łysiejącą siwiną , że to już chyba ostatni raz, że więcej nie da rady, że to ponad jego siły. Więc zakłada małe ziarnko kukurydzy, wyjęte z małego woreczka, bo cała puszka już za ciężka dla niego i zarzuca. Myśl o braniu przeradza się w delikatny, nieśmiały uśmiech, chodź i tak ryby nie zje, bo niema jak jej przyrządzić,  nie weźmie bo nie ma sił, ale ....... wtem rozważania przerywa postawny łysy koleś, drąc się z za przyczepy " ja mom tam zanencone, a zresztą jak zjem kiełbasę to bede łowił dziadku, więc już z tąd idź dziadku"...........




punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, więc po to są pisane prawa, by roztrzygać te niepisane. (2011/06/14 12:59)