Zaloguj się do konta

Bzdurne przepisy, jak można je popierać?

utworzono: 2014/04/20 19:50

Witam. W niniejszym wątku poruszam kwestię zakazu połowu metodą gruntową w wodach zwanych w nomenklaturze PZW  "Krainą pstrąga i lipienia". Oczywiście - jeśli taki zakaz istnieje, należy działać zgodnie z literą prawa - używając na tego typu wodach muchy lub spinningu  - jednak z  logicznego punktu widzenia, należy zastanowić się - jak można to popierać? Przecież to nonsens.Ryby są dzikie, nieuczone - salmonidy  urastające w wyobraźni twórców idiotycznego prawa  do rangi nieledwie wodnej arystokracji -nawet nie zdają sobie sprawy z tej rewerencji, gdyż jest to sztuczny twór  ukuty bez uwzględnienia choćby pierwiastka racjonalnej myśli. W wielu krajach europejskich ( np: w Niemczech w czystych dopływach Renu  czy  w Anglii w Tamizie , można złowić ładnego pstrąga na białe robaki) a  dlaczego u nas, dobór technik stosowanych w  połowie pstrąga , lipienia, troci etc - obwarowany jest tego typu przepisami? Prawo zakłada, że do połowu na ww wodach, wolno używać wyłącznie przynęty sztucznej tzn. sztucznej muchy lub przynęt spinningowych . A co się stanie jeśli  przynęta ,wprawdzie będzie zrobiona z materiałów sztucznych a zarazem daleko wymykających się kanonom  przynęt należących do arsenału tych dozwolonych? Za przykład niech tu posłuży taka oto sytuacja: podchodzę do dziecka, wręczam drobne i  mówię mu" Masz mały na chipsy czy na co tam masz ochotę, zrobisz coś dla mnie?Mały kiwa głową, że tak. Nie wahając się więc długo, obstalowuję u niego kilka przynęt z kapsli, modeliny, włóczki, gumy z majtek , guzików. Zbrojąc wędkę w zestaw - zamiast sznura muchowego zakładam plecionkę, zamiast kołowrotka muchowego - zwykłą "Gwiazdę" kupioną na Allegro jako antyk albo kołowrotek podlodowy... Naprawdę potrafię wyobrazić sobie jakbym to wszystko zrobił. A Wy ? Co sądzicie o bzdurnych podziałach wód  i ryb, na te zwykłe i niezwykłe , na te lepsze i gorsze, mniej rybne lub obfitujące w obiekt naszego pożądania? Czym różni się taki pstrąg od miętusa, którego wycier i ikra w wodach "górskich " jest dziesiątkowany przez tego pierwszego?Ileż to razy dowiadujemy się, że ów przepis to fikcja, lipa - gdyż wędkarzy aż skręca z zazdrości na widok efektów tubylców, łowiących bez uprawnień i w dodatku na czerwonego robaka  - dorodne pstrągi lub lipienie? Kto w tym rozrachunku ma większą korzyść z pobytu nad taką wodą: autochton, mówiący na dużego salmonida "osoś"  i łowiący dwu-kilowe klenie na chleb , czy wędkarz legitymujący się kartą? A może największym szczęściarzem jest kłusownik? Garść przemyśleń w ten świąteczny czas.Czekam na odzew.Pozdrawiam.
[2014-04-20 19:50]

godmodeoff

Przymus stosowania przynęt sztucznych jest konieczny, wyjaśnię Ci dlaczego. Ryby łososiowate są w większości naszych wód rybami rzadkimi, czasami wręcz śladowymi, ochrona ich populacji jest niezbędna do zachowania trwałości ich gatunkom. Głównym pokarmem pstrągów i lipieni jest drobna fauna unoszona, a więc owady i skorupiaki, oczywiście nie gardzą małymi rybami, żabami i innymi organizmami. Wśród wędkarzy łowiących te ryby, propaguje się wypuszczanie złowionych sztuk. W przypadku łowienia na sztuczne przynęty, ryba zaraz po wzięciu wabika do pyska, jest w stanie stwierdzić, iż nie jest to coś zjadliwego i nie połyka głębiej przynęty, dzięki czemu w większości przypadków wędkarz jest w stanie bezpiecznie odhaczyć rybę, nie wyżądzając jej większej szkody. Podczas połowu na robaki (byłem świadkiem łowienia troci na robaka), ryba pochwyconą przynętę połyka głębiej, zazwyczaj tak głęboko, że szybkie odhaczenie jest niemożliwe, a łososiowate dość szybko zdychają z braku tlenu, co skutkuje tym, iż wypuszczenie ryby kończy się jej śmiercią.

[2014-04-20 20:16]

U mnie jest coś też takiego na Pasłęce i tylko osoby należące do klubu ''Passaria'' mogą na takim odcinku (wyłączonym dla innych wędkarzy) łowić.A czy to jest dobre czy złe?Coż nie wiem,dla członków owego klubu napewno dobre,zaś inni mogą sobie pójść na inny odcinek,który nie jest wyłączony . [2014-04-20 20:20]

barrakuda81

Witam. W niniejszym wątku poruszam kwestię zakazu połowu metodą gruntową w wodach zwanych w nomenklaturze PZW  "Krainą pstrąga i lipienia". Oczywiście - jeśli taki zakaz istnieje, należy działać zgodnie z literą prawa - używając na tego typu wodach muchy lub spinningu  - jednak z  logicznego punktu widzenia, należy zastanowić się - jak można to popierać? Przecież to nonsens.Ryby są dzikie, nieuczone - salmonidy  urastające w wyobraźni twórców idiotycznego prawa  do rangi nieledwie wodnej arystokracji -nawet nie zdają sobie sprawy z tej rewerencji, gdyż jest to sztuczny twór  ukuty bez uwzględnienia choćby pierwiastka racjonalnej myśli. W wielu krajach europejskich ( np: w Niemczech w czystych dopływach Renu  czy  w Anglii w Tamizie , można złowić ładnego pstrąga na białe robaki) a  dlaczego u nas, dobór technik stosowanych w  połowie pstrąga , lipienia, troci etc - obwarowany jest tego typu przepisami? Prawo zakłada, że do połowu na ww wodach, wolno używać wyłącznie przynęty sztucznej tzn. sztucznej muchy lub przynęt spinningowych . A co się stanie jeśli  przynęta ,wprawdzie będzie zrobiona z materiałów sztucznych a zarazem daleko wymykających się kanonom  przynęt należących do arsenału tych dozwolonych? Za przykład niech tu posłuży taka oto sytuacja: podchodzę do dziecka, wręczam drobne i  mówię mu" Masz mały na chipsy czy na co tam masz ochotę, zrobisz coś dla mnie?Mały kiwa głową, że tak. Nie wahając się więc długo, obstalowuję u niego kilka przynęt z kapsli, modeliny, włóczki, gumy z majtek , guzików. Zbrojąc wędkę w zestaw - zamiast sznura muchowego zakładam plecionkę, zamiast kołowrotka muchowego - zwykłą "Gwiazdę" kupioną na Allegro jako antyk albo kołowrotek podlodowy... Naprawdę potrafię wyobrazić sobie jakbym to wszystko zrobił. A Wy ? Co sądzicie o bzdurnych podziałach wód  i ryb, na te zwykłe i niezwykłe , na te lepsze i gorsze, mniej rybne lub obfitujące w obiekt naszego pożądania? Czym różni się taki pstrąg od miętusa, którego wycier i ikra w wodach "górskich " jest dziesiątkowany przez tego pierwszego?Ileż to razy dowiadujemy się, że ów przepis to fikcja, lipa - gdyż wędkarzy aż skręca z zazdrości na widok efektów tubylców, łowiących bez uprawnień i w dodatku na czerwonego robaka  - dorodne pstrągi lub lipienie? Kto w tym rozrachunku ma większą korzyść z pobytu nad taką wodą: autochton, mówiący na dużego salmonida "osoś"  i łowiący dwu-kilowe klenie na chleb , czy wędkarz legitymujący się kartą? A może największym szczęściarzem jest kłusownik? Garść przemyśleń w ten świąteczny czas.Czekam na odzew.Pozdrawiam.


Chować się! Zaraz bedzie bombardowanie i proces o herezję:-)Mozliwy jest tez lincz...




[2014-04-20 20:28]

barrakuda81

Kłusole zawsze będa miec "lepsze wyniki"...Głupie prawo lecz prawo... [2014-04-20 20:30]

Przymus stosowania przynęt sztucznych jest konieczny, wyjaśnię Ci dlaczego. Ryby łososiowate są w większości naszych wód rybami rzadkimi, czasami wręcz śladowymi, ochrona ich populacji jest niezbędna do zachowania trwałości ich gatunkom. Głównym pokarmem pstrągów i lipieni jest drobna fauna unoszona, a więc owady i skorupiaki, oczywiście nie gardzą małymi rybami, żabami i innymi organizmami. Wśród wędkarzy łowiących te ryby, propaguje się wypuszczanie złowionych sztuk. W przypadku łowienia na sztuczne przynęty, ryba zaraz po wzięciu wabika do pyska, jest w stanie stwierdzić, iż nie jest to coś zjadliwego i nie połyka głębiej przynęty, dzięki czemu w większości przypadków wędkarz jest w stanie bezpiecznie odhaczyć rybę, nie wyżądzając jej większej szkody. Podczas połowu na robaki (byłem świadkiem łowienia troci na robaka), ryba pochwyconą przynętę połyka głębiej, zazwyczaj tak głęboko, że szybkie odhaczenie jest niemożliwe, a łososiowate dość szybko zdychają z braku tlenu, co skutkuje tym, iż wypuszczenie ryby kończy się jej śmiercią.

Należy zastanowić się dlaczego te ryby są" rzadkie i śladowe"?Pośród flory i fauny wyróżnia się wiele reliktów oraz gatunków wymarłych - ryby łososiowate , ich populacja i cały byt - galwanizowany jest w dużym stopniu przez PZW, bynajmniej nie bezinteresownie. Są one chronione  - okresem , wymiarem i specjalnym prawem , dlaczego zatem tego samego nie uczyniono z  tymi gatunkami, które umarły lub giną naprawdę?Mam  tu na myśli np: małż perłoródkę, marsylię czterolistną, kotewkę orzecha wodnego itd. Co się tyczy łowienia troci na robaka: nikt przecież nie zakłada z  góry, że osoba łowiąca łososiowate na  przynęty naturalne, zamierza rybę wypuścić, co więcej: tak nie bywa prawie nigdy. Na przykład w Nimeczech, dorodny pstrąg złowiony na pęk robaczków - od razu dostaje pałką w łęb i nikogo to nie mierzi , bardziej w złym tonie jest zwracanie wolności rybom znanym przecież z kruchości żywota. Nie jestem mięsiarzem.

[2014-04-20 20:30]

Tak czy inaczej,to coś w kościach czuję,że z tego tematu zrobi się dziś prawdziwy, świąteczny nastrój. [2014-04-20 20:32]

godmodeoff

Oczywiście jest cała masa organizmów znacznie bardziej zagrożonych wyginięciem, również wśród ryb z górskich rzek (np głowacz, piekielnica), ale to nie jest argument za zabijaniem łososiowatych. Jako świadomy wędkarz nigdy nie łowię na robaki w wodach, w których istnieje duże prawdopodobieństwo spotkania z żadką rybą, mam na myśli nie tylko łososiowate i nie tylko wody uznawane prze PZW za "górskie". Oczywiście PZW ma swoje interesy w utrzymaniu populacji konkretnych gatunków, ale to także nie jest argument za łowieniem na robaki i zabijaniem łososiowatych. A wniemczech nie ma zwyczaju wypuszczania, bo tam nie ma takiego kłusownictwa, nielegalnego rybactwa, zanieczyszczania wód i pseudowędkarstwa mięsiarstwa jak u nas, więc porównywanie naszego kraju z zachodnimi sąsiadami nie ma sensu. [2014-04-20 20:39]

Witam. W niniejszym wątku poruszam kwestię zakazu połowu metodą gruntową w wodach zwanych w nomenklaturze PZW  "Krainą pstrąga i lipienia". Oczywiście - jeśli taki zakaz istnieje, należy działać zgodnie z literą prawa - używając na tego typu wodach muchy lub spinningu  - jednak z  logicznego punktu widzenia, należy zastanowić się - jak można to popierać? Przecież to nonsens.Ryby są dzikie, nieuczone - salmonidy  urastające w wyobraźni twórców idiotycznego prawa  do rangi nieledwie wodnej arystokracji -nawet nie zdają sobie sprawy z tej rewerencji, gdyż jest to sztuczny twór  ukuty bez uwzględnienia choćby pierwiastka racjonalnej myśli. W wielu krajach europejskich ( np: w Niemczech w czystych dopływach Renu  czy  w Anglii w Tamizie , można złowić ładnego pstrąga na białe robaki) a  dlaczego u nas, dobór technik stosowanych w  połowie pstrąga , lipienia, troci etc - obwarowany jest tego typu przepisami? Prawo zakłada, że do połowu na ww wodach, wolno używać wyłącznie przynęty sztucznej tzn. sztucznej muchy lub przynęt spinningowych . A co się stanie jeśli  przynęta ,wprawdzie będzie zrobiona z materiałów sztucznych a zarazem daleko wymykających się kanonom  przynęt należących do arsenału tych dozwolonych? Za przykład niech tu posłuży taka oto sytuacja: podchodzę do dziecka, wręczam drobne i  mówię mu" Masz mały na chipsy czy na co tam masz ochotę, zrobisz coś dla mnie?Mały kiwa głową, że tak. Nie wahając się więc długo, obstalowuję u niego kilka przynęt z kapsli, modeliny, włóczki, gumy z majtek , guzików. Zbrojąc wędkę w zestaw - zamiast sznura muchowego zakładam plecionkę, zamiast kołowrotka muchowego - zwykłą "Gwiazdę" kupioną na Allegro jako antyk albo kołowrotek podlodowy... Naprawdę potrafię wyobrazić sobie jakbym to wszystko zrobił. A Wy ? Co sądzicie o bzdurnych podziałach wód  i ryb, na te zwykłe i niezwykłe , na te lepsze i gorsze, mniej rybne lub obfitujące w obiekt naszego pożądania? Czym różni się taki pstrąg od miętusa, którego wycier i ikra w wodach "górskich " jest dziesiątkowany przez tego pierwszego?Ileż to razy dowiadujemy się, że ów przepis to fikcja, lipa - gdyż wędkarzy aż skręca z zazdrości na widok efektów tubylców, łowiących bez uprawnień i w dodatku na czerwonego robaka  - dorodne pstrągi lub lipienie? Kto w tym rozrachunku ma większą korzyść z pobytu nad taką wodą: autochton, mówiący na dużego salmonida "osoś"  i łowiący dwu-kilowe klenie na chleb , czy wędkarz legitymujący się kartą? A może największym szczęściarzem jest kłusownik? Garść przemyśleń w ten świąteczny czas.Czekam na odzew.Pozdrawiam.

kolega wszystko sie zgadza tylko jest jedno male , ale prawie na 90 procentach wod jest calkowity zakaz zabierania ryb z paroma wyjatkami wroznych krajach . U nas taki przepis nie ma racji bytu , z tego powodu bo wyciete by bylo wszystko w pien [2014-04-20 22:48]

mossak

A po co wprowadzili okres ochronny na węgorza skoro on się nie odbywa tarla u nas.Tam zasiadają ludzie co nie mają zielonego pojecia o rybolóstwie Nie wszyscy. [2014-04-21 09:02]

widzisz kolego np w Norewgi jest calkowity zakaz lowienia wegorza w fjordach i rzekach i nikt z tego powodu problemow nie robi ze jakies chore przepisy [2014-04-21 09:25]

No i zaczęło się . O to właśnie apelowałem , kolega poczęstował Nas już przechowywaniem ryb w drodze do domu a teraz dla odmiany te ,,kwiatki".  Trzeba wstać jeśli pada wziąć parasol i przespacerować się a nie klepać w klawiaturę co przysłowiowa ślina na język przyniesie.
Mimo wszystko jeszcze święta. Dlatego ZDROWYCH !  i Wesołych Świąt życzę.
Julian
[2014-04-21 09:48]

pawelz

Kolego, wod gorskich na ktorych mozna lowic pstragi i lipienie na muche jest moze 1-2% ze wszystkich wod PZW. Gdzie mieliby lowic muszkarze, jesli wpuscisz np na taki Dunajec czy San wedkarzy gruntowych.
Pstrag czy lipien sa rybami " w odwrocie". Ich populacja jest nieporownywalnie mniejsza niz ryb lowionych na robaka (okon, leszcz, ploc czy inny bialoryb). A bierze sie to stad, ze coraz bardziej kurczy sie ich naturalne siedlisko. Tarla prawie nie ma, chetnych na mieso tych ryb jest niemalo, rzeki P&L sa bardzo latwe do przelowienia. To nie sa rzeki typu srodkowa Wisla czy Odra. Tam mozna niemal kazdy metr kwadratowy rzeki oblowic. Wpuscmy na taki San wszystkich wedkarzy, a gwarantuje ze po roku nie zostanie nic.
Poza tym maly pstrag jest ryba bardzo lapczywa. Nawet jesli beda wypuszczana po braniu na robaka, to i tak 90% tego spotkania nie przezyje.
Piszesz ze w innych krajach mozna lowic te ryby na robaka. Nie do konca to prawda. Po prostu spora populacja tych ryb wystepuje na nazwijmy to wodach nizinnych, gdzie obok lipieni lowi sie klenie, plocie czy leszcze. Tyle ze tam nikt tych ryb po zlowieniu nie zjada. A i wody maja sporo czystsze niz nasze. Reszte dopowiedz sobie sam
[2014-04-22 15:08]

Kolego, wod gorskich na ktorych mozna lowic pstragi i lipienie na muche jest moze 1-2% ze wszystkich wod PZW. Gdzie mieliby lowic muszkarze, jesli wpuscisz np na taki Dunajec czy San wedkarzy gruntowych.
Pstrag czy lipien sa rybami " w odwrocie". Ich populacja jest nieporownywalnie mniejsza niz ryb lowionych na robaka (okon, leszcz, ploc czy inny bialoryb). A bierze sie to stad, ze coraz bardziej kurczy sie ich naturalne siedlisko. Tarla prawie nie ma, chetnych na mieso tych ryb jest niemalo, rzeki P&L sa bardzo latwe do przelowienia. To nie sa rzeki typu srodkowa Wisla czy Odra. Tam mozna niemal kazdy metr kwadratowy rzeki oblowic. Wpuscmy na taki San wszystkich wedkarzy, a gwarantuje ze po roku nie zostanie nic.
Poza tym maly pstrag jest ryba bardzo lapczywa. Nawet jesli beda wypuszczana po braniu na robaka, to i tak 90% tego spotkania nie przezyje.
"Piszesz ze w innych krajach mozna lowic te ryby na robaka. Nie do konca to prawda. Po prostu spora populacja tych ryb wystepuje na nazwijmy to wodach nizinnych, gdzie obok lipieni lowi sie klenie, plocie czy leszcze. Tyle ze tam nikt tych ryb po zlowieniu nie zjada. A i wody maja sporo czystsze niz nasze. Reszte dopowiedz sobie sam".

Właśnie, to wiem sam , to wiemy wszyscy - tylko dlaczego tak jest?Na to pytanie, jakoś nikt nie chce odpowiadać.


[2014-04-22 16:36]

Artur z Ketrzyna

A po co wprowadzili okres ochronny na węgorza skoro on się nie odbywa tarla u nas.Tam zasiadają ludzie co nie mają zielonego pojecia o rybolóstwie Nie wszyscy.

A wie kolega co to jest ciąg tarłowy?
To że nie ma u nas. No trudno. Ale jeśli odłowisz samice które będą chciały dotrzeć na tarlisko. To nie dotrą i jego nie będzie.... I nie będzie narybku...

Owszem przepisy są jakie są. Ale jacy są ludzie? Jednemu nie trzeba okresu ochronnego i ryby podczas tarła nie łowi. Inny ma gdzieś okres, bo nie ma kontroli...
Tak, znam takich że nie łowi ni płoci ni lina jak ma tarło. Bo dla niego to nie etyczne...
A znam też takich co mają gdzieś to całe badanie o etyce itd...

Trudny temat kolega poruszył. I prostego rozwiązania na niego nie ma...
Użytkownik wody nie będzie wkładał ciort go wie jakich pieniędzy w to by łowisko było lepsze. Bo nikt mu nie da 100% gwarancji że drugi konkurs wygra...

Ktoś wspomniał o klubie Pasaria. Ale kto się zastanowił jaką członkowie tego klubu/stowarzyszenia wkładają pracę i środki, by ta rzeczka była jak najlepszym stanie?
Jak już chcecie to weźcie z nich przykład, a wtedy będzie lepiej. Tam nie ma czegoś takiego że czyn to głupota, że patrol to idiotyzm, itd.
Tu w PZW 95% jest tylko po to by było taniej. Czyn, sprzątnięcie swego łowiska, itd to przecież jest za dużo, bo przecież opłacili składki....
Tak wiec o czym gadać?
[2014-04-22 16:47]

perwer

Dorośniesz Karasek83 ,zmądrzejesz ,szerzej spojrzysz na świat ,wyobraźnia Ci zacznie dawać sporo odpowiedzi i wtedy dojdziesz do tego ...dlaczego!
[2014-04-22 16:48]

notaki

Postulaty kol. Karasek sa zdecydowanie za wasko postawione.
Niby dlaczego tylko dwie wedki ?? jesli można i na sześć ?
A na każdej z wedek po 10 haczyków.
W sumie  jesli pójśc dalej Jego sposobem myslenia.. dlaczego nie na granat ?
[2014-04-22 18:20]

notaki

Tak na marginesie..
Nie zaszkodziłoby, by kol. Karasek troszkę poczytał w kwestii klasyfikacji wód górskich
Rozróżniamy wody górskie w których dopuszczone są następujące metody połowu:
- wyłacznie sztuczna mucha
- przynety sztuczne ( mucha plus spinning)
- przynety sztuczne i roślinne
W tej ostatniej kategorii dopuszcza się dowolną metodę połowu ( muchowa, spinningowa, spławikowa, gruntowa )  jedną wędką od switu do zmroku z wyłaczeniem przynęt zwierzęcych oraz połowu na zywa i martwą rybke.

Wiec nieprawdą jest że w wodach krainy pstraga i lipienia istnieje beneralny zakaz połowu na grunt.
A kol. Karasek zapraszam do siebie nad Poprad z gruntówką .



[2014-04-22 19:42]

kaban

Dorośniesz Karasek83 ,zmądrzejesz ,szerzej spojrzysz na świat ,wyobraźnia Ci zacznie dawać sporo odpowiedzi i wtedy dojdziesz do tego ...dlaczego!






To samo pewnie byłbym napisał. 

[2014-04-22 19:50]

Perwer& Kaban...

Perwer, hm - szczerze mówiąc mocno mnie zaskoczył wydżwięk Twej wypowiedzi. Mało wiesz na ten temat - to po raz, po drugie: jesteś tylko  ciut starszy ode mnie , więc tego typu komentarze są niepoważne i mocno nie na miejscu a po 3: ciekaw jestem , gdzie główny zainteresowany czyli Ty, łowisz owe pstrąg: w Kłodnicy , Ha ha? W Kanale Gliwickim? Pod czopuchem albo w jakimś błotku na hałdach? Nie rozumiesz istoty sprawy, więc dozuj słowa i dwa razy pomyśl nim wciśniesz "Publikuj. Obydwaj - to znaczy Ty wraz ze swoim starszym kolegą -Kabanem macie takie ksywki, że brzuch boli. Zmieńcie je a wnet  ludzie zaczną Was inaczej postrzegać.
[2014-04-22 20:28]

Uwaga !  Biorą się (za przysłowiowe łby ). Już jest ile kto ma lat , gdzie łowi a zraz będzie od kiedy i co jest lepsze przepływanka czy grunt. Już sam pomysł walenia kilogramów ołowiu ( bystry nurt )  z robalem na haku brzmi jak czyste barbarzyństwo. Tylko co ma wspólnego z tym ten biedny ledwo zipiący pstrąg a tym bardziej ( gatunek aktualnie na wymarciu) lipień .Zawsze dażyłem muszkarzy dużą estymą ubierają się nad wodę jak meloman do opery mają wysokie morale i swoją specyficzną etykę. Wszelkie objawy mięsiarstwa ,szpanerstwa  i nowobogackiej głupoty są od razu eliminowane ( bojkot nawet towarzyski )  .
Ps. Przed paru laty byłem z moim śp bratem ciotecznym z Krakowa zapalonym muszkarzem ( potrafił do mnie do Warszawy przyjechać po dolnik do muchówki )   na Popradzie i Dunajcu  i muszę przyznać że głupio się czułem z tym swoim spiningiem w tym towarzystwie. Mój brat by się w grobie przewrócił gdy by usłyszał o takich ,,pomysłach " no i to by było na tyle tego mojego ględzenia o etyce wędkarskiej.
Julian
[2014-04-22 21:18]

perwer

Julian -czy Ty masz jakiś problem z emocjami ?

karasku83 pięknie to ująłeś .Zaimponowałeś mi i pewnie kolegom na forum - taki bacior -szacun - teraz z kabanem czujemy sie tacy mali - fest nas onieśmieliłeś .
Sam ten wątek daje do myslenia że założyciel  to musi być mądry i oczytany facet .
 Do twoich świetnych lektur nieśmiało dorzuce ,żebyś tak jeszcze dokształcił sie o moim regionie - zanim oczywiście nacisniesz publikuj ...napisz i pochwal sie jak tam połowy z gruntówkami na wodach pstrąga i lipienia ..
[2014-04-22 21:40]

Uwaga !  Biorą się (za przysłowiowe łby ). Już jest ile kto ma lat , gdzie łowi a zraz będzie od kiedy i co jest lepsze przepływanka czy grunt. Już sam pomysł walenia kilogramów ołowiu ( bystry nurt )  z robalem na haku brzmi jak czyste barbarzyństwo. Tylko co ma wspólnego z tym ten biedny ledwo zipiący pstrąg a tym bardziej ( gatunek aktualnie na wymarciu) lipień .Zawsze dażyłem muszkarzy dużą estymą ubierają się nad wodę jak meloman do opery mają wysokie morale i swoją specyficzną etykę. Wszelkie objawy mięsiarstwa ,szpanerstwa  i nowobogackiej głupoty są od razu eliminowane ( bojkot nawet towarzyski )  .
Ps. Przed paru laty byłem z moim śp bratem ciotecznym z Krakowa zapalonym muszkarzem ( potrafił do mnie do Warszawy przyjechać po dolnik do muchówki )   na Popradzie i Dunajcu  i muszę przyznać że głupio się czułem z tym swoim spiningiem w tym towarzystwie. Mój brat by się w grobie przewrócił gdy by usłyszał o takich ,,pomysłach " no i to by było na tyle tego mojego ględzenia o etyce wędkarskiej.
Julian

Całkiem mądrze piszesz kol. Julianie. Zawsze chętnie czytam Twoje spokojne wypowiedzi - tak pasujące do forum wędkarskiego. Nie  do końca zgodzę się może tylko z jednym: nie wszyscy muszkarze są etyczni. Jakiś czas temu, głośny był temat szczupaka występującego  w "wodach górskich", który był tam traktowany jak był - "raz dwa j*ać psa". Niektórzy muszkarze , celowo przeciążali muchy- łowiąc na  pół-szarpaka, inni łowili na duże puchowce albo streamery - "regulaminowo " - 4 sztuki , jeszcze inni - zahaczając za ogon, wyciągali zębatego - po czym dostawał w łeb i do chlebaka...Tak sprawa się miała ze szczupakiem. Miętus to kolejny infant terrible - świata pstrągów - powiedzmy sobie szczerze: to pstrąg zjada ikrę i wycier miętusa a dopiero  później ewentualnie, dzieje się odwrotnie (dysproporcje się wyrównują). Jakiś jazgarz w wodzie zamieszkanej przez pstrągi? Ratuj się kto może! Miętus ma smaczną wątróbkę i mięso , z jazgarza - mniejszy pożytek.
[2014-04-22 21:45]

Z całym szacunkiem kolego perwer . Tak mam problemy z emocjami zwłaszcza jak o takich ,,pomysłach " czytam. Ale nie widzę żadnego problemu to tak jak jazda po pijaku samochodem.
Przecież żyjemy w demokratycznym kraju  wystarczy wziąć gruntówkę z robalem i jazda na Dunajec  czy Poprad ( o wodach górskich tu piszę )   złapią ili nie złapią  oto jest pytanie.
Więcej nie polemizuję.
Połamania kija
Julian
[2014-04-22 21:52]

notaki

w sumie nie radzę ( z tym robakiem ) na Popradzie....
Mój kolega ( lojalnie uprzedzam 195 wzrostu i 130 kg mieśni ) nie czeka na straż...
po prostu widząc skur**** , który na robaka trzepie pstragi  zwyczajnie trafia ( oczywiscie  całkowicie przypadkowo ) nogą na wędkę, po czym mówi "przepraszam" i odchodzi.
Metoda skuteczniejsza od policyjnych i w sporej części wyeliminowała robalowych drani.

A kolega często nad woda bywa .......

[2014-04-22 21:57]

w sumie nie radzę ( z tym robakiem ) na Popradzie....
Mój kolega ( lojalnie uprzedzam 195 wzrostu i 130 kg mieśni ) nie czeka na straż...
po prostu widząc skur**** , który na robaka trzepie pstragi  zwyczajnie trafia ( oczywiscie  całkowicie przypadkowo ) nogą na wędkę, po czym mówi "przepraszam" i odchodzi.
Metoda skuteczniejsza od policyjnych i w sporej części wyeliminowała robalowych drani.

A kolega często nad woda bywa .......


Czemu by nie? Na uklejki nad Poprad w Muszynie :).
[2014-04-23 15:39]

25 maja 2018 roku wchodzi w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies



Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez wedkuje.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

Hoblo Sp z o.o.,Warszawa 02-761, ul. Cypryjska 2G

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w „Polityce prywatności”

Ustawienia