Brak umiaru w zabieraniu ryb

/ 62 odpowiedzi

Ten wątek został zablokowany - nie możesz odpowiadać na posty

jurasek15


Twoja odpowiedź jest cyniczna i dość niegrzeczna choć napisana wydawałoby się grzecznie. Dajesz do zrozumienia, że zawsze jak masz taki połów to ryby zabierasz i nikt nie będzie Cię z tego rozliczał bo leszcz jest bez limitu. 
JK

Widzisz, "fioł" na punkcie karpi mi już dawno przeszedł. Do Twojej definicji mięsiarstwa też nie pasuję w żadnym punkcie. Jeżeli złapię 1- 3. Rybki wracają do wody. Nie chce mi się nawet bawić w obieranie. W 4 metrowej siatce przez noc i tak mają tyle samo stresu jak na macie karpiowej.
10 zabranych leszczy przez dwa dni - myślisz, że to jest dużo? Powiedziałem sobie, że wymiar dla mnie jest 40 cm wiec waga tych ryb też nie jest mała.
Nie będę zganiał winy na kłusoli, że nie ma ryb.

Pozdrawiam.

Piotrek. (2012/06/24 19:10)

JKarp


Twoja odpowiedź jest cyniczna i dość niegrzeczna choć napisana wydawałoby się grzecznie. Dajesz do zrozumienia, że zawsze jak masz taki połów to ryby zabierasz i nikt nie będzie Cię z tego rozliczał bo leszcz jest bez limitu. 
JK

Widzisz, "fioł" na punkcie karpi mi już dawno przeszedł. Do Twojej definicji mięsiarstwa też nie pasuję w żadnym punkcie. Jeżeli złapię 1- 3. Rybki wracają do wody. Nie chce mi się nawet bawić w obieranie. W 4 metrowej siatce przez noc i tak mają tyle samo stresu jak na macie karpiowej.
10 zabranych leszczy przez dwa dni - myślisz, że to jest dużo? Powiedziałem sobie, że wymiar dla mnie jest 40 cm wiec waga tych ryb też nie jest mała.
Nie będę zganiał winy na kłusoli, że nie ma ryb.

Pozdrawiam.

Piotrek.

CześćI powinno być tak, że jak złowisz 1-3 rybki to je zabierzesz nawet przez dwa dni. 10 leszczy powyżej 40cm to dużo ryb - stanowczo za dużo. To jest brak umiaru.Dlaczego nie odniesiesz się do tego co napisałem o dzieleniu się grzybami lub świnką?Gdybyś tego nie napisał o tych biesiadach po rybach - trudno, jakoś bym zdzierżył. Ale Ty łowisz nie dla siebie i to jest właśnie smutne. Dlaczego nie odniesiesz się do tego żeby znajomi kupili sobie wędki i jeździli z Tobą wyławiając ryby.
Fioł do karpi tu nie ma nic wspólnego. Sam czasem zabiorę leszcza jak ma z dwa kilo a na kulki takie trafiają się dość często lecz nie robię tego zawsze i nie zabieram wszystkich ryb powyżej ustalonego przez siebie jakiegoś wymiaru. Nie zabieram ryb i nie urządzam wyżerek rodzinie i sąsiadom bo uważam, że wędkarzowi nie przystoi rozdawanie ryb.Nie będę polemizował czy pasujesz do definicji czy nie - na pewno mieścisz się w definicji BRAK UMIARU.JK (2012/06/24 20:35)

khead


na wedkuje.pl zagladam w sumie od niedawna. przyznam, ze jestem ostatnio bardzo zniesmaczony tym, co sie tutaj dzieje.
dlaczego wedkarze krytykuja innych kolegow po kiju za to, ze zabieraja ryby do domu? rozumiem w czasie oo, czy ponad limit, albo nie daj Bog ponizej wymiaru. no ale zgodnie z limitem kazdy moze zabrac ryby i nikogo nie powinno to obchodzic. najgorsze jest to, ze zdarza sie obrazanie innych uzytkowinkow wlasnie za to, ze robia cos co moga robic. ludzie opanujcie sie!!! ja jak jade nad wode z nastawieniem na biala rybe, to biore ile zlowie i nikt mi tego nie zabroni (leszcz, ploc, krap). u mnie w domu duzo sie je ryb, morskie kupuje w sklepie (raz, dwa razy w roku wybiore sie na dorsza), te slodkowodne, to sam lowie.
wg mnie glupie sa tlumaczenia, ze jak kazdy bedzie zabieral ryby, to ryb zabraknie. pamietam w latach 80, jak moj ojciec razem z kolegami jezdzili na drapieznika, to zawsze przywozil 2 szczupaki, albo dwa sandacze i tak kazdy z jego kolego. to, ze ryb nie ma, to wina klusownikow, ktorzy na poczatku lat 90 bezkarnie stawiali sieci i pozniej tymi rybami handlowali. najlepsze jest to, ze wszyscy dookola wiedzieli kto, gdzie i kiedy stawia siaty, ale nikt nic nie robil. pozniej przekazanie niektorych lowisk PZW prywatnym gospodarstwom rybnym, gdzie nadal ciagnie sie ryby sieciami liczone w tonach. niestety taka prawda. najgorsze jest to, ze wedkarze narzekaja, ale nic nie robia w tym kierunku, bo im sie nie chce i tlumacza sie, ze i tak nic nie zdzialaja. a probowali? po raz kolejny apeluje do kolegow po kiju: wezcie sie za wody w Waszych okregach!!! co szkodzi sprobowac? podzwoncie do PZW, do RZGW wszystkiego sie dowiecie, jakie macie prawa i jakie obowiazki maja dzierzawcy wod. pamietajcie, ze to nie przez wedkarzy (ktorzy wedkuja zgodnie z przepisami) jest coraz mniej ryb. co ostatnio rzucilo mi sie w oczy u mnie, to wedkowanie na 3 i wiecej wedek przez jednego wedkarza. tlumczenie to samo: panie nie biora, to chociaz niekiedy ukleja skubnie na te trzecia. wtedy dzwonie do SSR i informuje straznika, ze jest kilku wedkarzy na lowisku, ktorzy lowia na wiecej niz 2 wedki. SSR przyjedzie, albo nie przyjedzie, ale ja mam czyste sumienie, ze cos zrobilem. zatem proponuje Wam troche sie opanowac i zaczac cos robic, a nie tylko gadac. (2012/06/25 14:13)

pawelz


To ze kiedys byly ryby a teraz nie ma, to nastepstwo kilku spraw. Na jedne mamy wplyw na inne nie.
1) Kiedys bylo wiecej wod. Obecnie zniknelo z map wiele starorzeczy, bajorek czy srodlesnych jeziorek. W rzekach coraz mniej wody. Coraz mniej tarlisk dla ryb. Wiec co za tym wszystkim idzie - ryb coraz mnie.
2) Kiedys wedkarzy bylo duzo mniej. A przynajmniej nie lowili tyle co teraz. Jako mlody chlopak, w czasie wakacji bardzo rzadko spotykalem wedkarzy nad woda. W srodku tygodnia wiekszosc pracowala. A jak jest obecnie - wszyscy wiemy.
3) Wedkarze byli duzo mniej mobilni. Dzis nie jest wielkim problemem wsiasc w auto i nawet na popoludnie wyskoczyc 30-40 km na ryby. Kiedys taka wyprawa to bylo wydarzenie.
4) Mamy coraz lepszy sprzet, dzieki ktoremu potrafimy lowic ryby nieosiagalne jeszcze jakis czas temu. Ryby potracily w praktyce swoje mateczniki. Nie maja juz miejsc gdzie bylyby bezpieczne.
5) To ze teraz mamy malo ryb wiaze sie wlasnie z tym, ze kiedys byly takie a nie inne przepisy. Nikt nie myslal perpektywicznie. Sa ryby, to mozna je zabierac w absurdalnych ilosciach. Bo dla mnie 4 szt szczupaka / dzien to ilosc zakrawajaca na absurd. No i poki wedkarzy bylo malo, sprzet jako taki, ryb duzo to jakos to dzialalo. 10-20 lat. Potem nastapil gwaltowny bum na sprzet i wedkarstwo, ale ani wod ani ryb nie przybylo. A przepisy nie nadazyly za zmianami. I mamy to co mamy. Jedynie wspomnienia. Ale gdyby nasi dziadkowie nie brali workami ryb to moze i my teraz lowilibysmy piekne ryby.

Powiem tak. Gdyby u nas bylo tyle wody / wedkarza co np. w Finlandii to bierzmy i po 3 szczupaki. Ale poki mamy 1 sadzawke na 100 wyglodnialych amatorow rybiego bialka przy zrujnowanych tarliskach to i 1 szczupak / osobe w niektorych regionach to za duzo. (2012/06/25 14:36)

JKarp


na wedkuje.pl zagladam w sumie od niedawna. przyznam, ze jestem ostatnio bardzo zniesmaczony tym, co sie tutaj dzieje.
dlaczego wedkarze krytykuja innych kolegow po kiju za to, ze zabieraja ryby do domu? rozumiem w czasie oo, czy ponad limit, albo nie daj Bog ponizej wymiaru. no ale zgodnie z limitem kazdy moze zabrac ryby i nikogo nie powinno to obchodzic. najgorsze jest to, ze zdarza sie obrazanie innych uzytkowinkow wlasnie za to, ze robia cos co moga robic. ludzie opanujcie sie!!! ja jak jade nad wode z nastawieniem na biala rybe, to biore ile zlowie i nikt mi tego nie zabroni (leszcz, ploc, krap). u mnie w domu duzo sie je ryb, morskie kupuje w sklepie (raz, dwa razy w roku wybiore sie na dorsza), te slodkowodne, to sam lowie.
wg mnie glupie sa tlumaczenia, ze jak kazdy bedzie zabieral ryby, to ryb zabraknie. pamietam w latach 80, jak moj ojciec razem z kolegami jezdzili na drapieznika, to zawsze przywozil 2 szczupaki, albo dwa sandacze i tak kazdy z jego kolego. to, ze ryb nie ma, to wina klusownikow, ktorzy na poczatku lat 90 bezkarnie stawiali sieci i pozniej tymi rybami handlowali. najlepsze jest to, ze wszyscy dookola wiedzieli kto, gdzie i kiedy stawia siaty, ale nikt nic nie robil. pozniej przekazanie niektorych lowisk PZW prywatnym gospodarstwom rybnym, gdzie nadal ciagnie sie ryby sieciami liczone w tonach. niestety taka prawda. najgorsze jest to, ze wedkarze narzekaja, ale nic nie robia w tym kierunku, bo im sie nie chce i tlumacza sie, ze i tak nic nie zdzialaja. a probowali? po raz kolejny apeluje do kolegow po kiju: wezcie sie za wody w Waszych okregach!!! co szkodzi sprobowac? podzwoncie do PZW, do RZGW wszystkiego sie dowiecie, jakie macie prawa i jakie obowiazki maja dzierzawcy wod. pamietajcie, ze to nie przez wedkarzy (ktorzy wedkuja zgodnie z przepisami) jest coraz mniej ryb. co ostatnio rzucilo mi sie w oczy u mnie, to wedkowanie na 3 i wiecej wedek przez jednego wedkarza. tlumczenie to samo: panie nie biora, to chociaz niekiedy ukleja skubnie na te trzecia. wtedy dzwonie do SSR i informuje straznika, ze jest kilku wedkarzy na lowisku, ktorzy lowia na wiecej niz 2 wedki. SSR przyjedzie, albo nie przyjedzie, ale ja mam czyste sumienie, ze cos zrobilem. zatem proponuje Wam troche sie opanowac i zaczac cos robic, a nie tylko gadac.

CześćTu nikt nikogo nie obraża i opanowany jestem jak mało kiedy.
Jakub widzisz ja nie neguję zabierania ryb. Mnie mierzi zabieranie dużych ryb i następnie urządzanie bibek dla rodziny i przyjaciół czyli BRAK UMIARU. Czy naprawdę te 2-3 leszcze ale duże nie wystarczą?Dlaczego jak znajomi @jurasek15 tak lubią ryby to nie kupią sobie wędek i sami nie zaczną łowić? Ja już to napisałem: gdyby sam sobie zabierał te ryby ok. Ale wg mnie jakoś nie uchodzi wędkarzowi obdzielać rybami kogo popadnie. Czy Ty wiesz co by się działo, gdybym ja zabierał swoje połowy? Duże leszcze po góra dwóch sezonach przestałyby brać bo tam by ich po prostu już nie było. Ale macie rację - zabierajcie ryby dla znajomych bo macie takie prawo a za kilka lat będziecie siedzieć na rybach i psioczyć na siatki, kłusowników, mięsiarzy, nie ten wiatr, zanęty i licho wie jeszcze co bo nie będą brały.
Myślisz, że jak napiszesz na forum o tym, że ktoś tak łowi na trzy wędki to dzwonisz po SSR to już tak strasznie działasz? A próbowałeś kiedyś zdjąć sieci? A przebili Ci kiedyś opony w samochodzie?                                                                                                          Ja jak widzę, że ktoś wyciąga trzecią wędkę i na nią zaczyna łowić to podchodzę i mówię w oczy, że tak nie można a nie bawię się w telefony. Takie zachowanie lepiej działa niż SSR ma się fatygować i na dokładkę już delikwenta nie zastać.JK (2012/06/25 15:10)

blaher


jestem nowy od razu zaznaczam, obserwuje wasza dyskusje i chyba musze napisac pare zdan. Wedkuje 3 lata, z roznymi efektami.. Mozna powiedziec ze jestem amatorem jak narazie - efekty tez mam amatorskie. Co do waszej rozmowy - mysle ze wszelkie etyki wedkarskie i niepisane reguly ktore probojecie stworzyc w spolecznosci wedkarskiej tak naprawde maja male znaczenie. Pierwsza rzecz to porownanie skali kłusownictwa do "moralnie nieodpowiedzialnych" wedkarzy ktorzy zabieraja poweidzmy powyzej 5ryb. Jednen klusownik potrafi w tydzien zebraac ponad tone ryb, ato powiedzmy wedkawanie przynajmiej setek wedkarzy srednio na miesiac (powiedzmy ze na miesiac srednio kazdy jest 3 razy na rybach) Ryby mozna zabierac, sa limity ustalone przez powiedzmy "madrzejszych" niz my, czesto naukowcow-biologow. Nie chce sie wdawac w dyskusje czy zachowania PZW sa sluszne badz nie, ale tam trzeba ustalac zasady. Jesli leszcza i inne ryby mozna brac bez limitow illsciowych i rozmiarowych to czemu nie zabierac ich nie rozdac znajomym zeby zjedli najswiezsza rybke jaka mozna trafic? jak mozna krytykowac ludzi ktorzy dzialaja zgodnie z prawem? w miare Logiczne jest przeciez stwierdzenie ze skoro  leszcz nie ma wymiaru tzn ze jest go ew. za duzo? ze moze duza populacja ogranicza inne gatunki? Czesto mowi sie ze to chwast? Niech kazdy zadba o siebie, robi tak jak uwaza,byle zgodnie z prawem. Tutaj pojawia sie kwestia czy prawa ustanawiane przez PZW sa faktycznie sluszne - ja mysle ze tak. Osobiscie zabieram tyle ile zjem, w zamrazarce zawsze mam 1-2 rybki. Pozdrawiam. Czekam na odpowiedz i ew. krytyke tego co napisalem. (2012/06/25 16:10)

pawelz


Odpowiedz sobie na pytanie sam, czy przepisy, ktore w swietle prawa pozwalaja na wybicie niemal do zera jakiegos lowiska sa sluszne ?.
A skoro ktos taki ustala te przepisy, to czy naprawde jest osoba kompetentna.
Piszesz o klusownikach.
A co z wodami gdzie klusownictwa na skale przemyslowa nie ma ?. gdzie podzialy sie ryby ? (2012/06/25 16:31)

JOPEK1971


jestem nowy od razu zaznaczam, obserwuje wasza dyskusje i chyba musze napisac pare zdan. Wedkuje 3 lata, z roznymi efektami.. Mozna powiedziec ze jestem amatorem jak narazie - efekty tez mam amatorskie. Co do waszej rozmowy - mysle ze wszelkie etyki wedkarskie i niepisane reguly ktore probojecie stworzyc w spolecznosci wedkarskiej tak naprawde maja male znaczenie. Pierwsza rzecz to porownanie skali kłusownictwa do "moralnie nieodpowiedzialnych" wedkarzy ktorzy zabieraja poweidzmy powyzej 5ryb. Jednen klusownik potrafi w tydzien zebraac ponad tone ryb, ato powiedzmy wedkawanie przynajmiej setek wedkarzy srednio na miesiac (powiedzmy ze na miesiac srednio kazdy jest 3 razy na rybach) Ryby mozna zabierac, sa limity ustalone przez powiedzmy "madrzejszych" niz my, czesto naukowcow-biologow. Nie chce sie wdawac w dyskusje czy zachowania PZW sa sluszne badz nie, ale tam trzeba ustalac zasady. Jesli leszcza i inne ryby mozna brac bez limitow illsciowych i rozmiarowych to czemu nie zabierac ich nie rozdac znajomym zeby zjedli najswiezsza rybke jaka mozna trafic? jak mozna krytykowac ludzi ktorzy dzialaja zgodnie z prawem? w miare Logiczne jest przeciez stwierdzenie ze skoro  leszcz nie ma wymiaru tzn ze jest go ew. za duzo? ze moze duza populacja ogranicza inne gatunki? Czesto mowi sie ze to chwast? Niech kazdy zadba o siebie, robi tak jak uwaza,byle zgodnie z prawem. Tutaj pojawia sie kwestia czy prawa ustanawiane przez PZW sa faktycznie sluszne - ja mysle ze tak. Osobiscie zabieram tyle ile zjem, w zamrazarce zawsze mam 1-2 rybki. Pozdrawiam. Czekam na odpowiedz i ew. krytyke tego co napisalem.
Łowisko łowisku nie jest równe,więc nie podpierajmy się regulaminem ustanowionym przez ludzi którzy wodę widzięli tylko z kranu lub w butelce typu "pet".Leszcza i innej"białej" ryby jest w niektórych łowiskach mnogo,a w innych prawie brak.To co,trzeba się trzymac regulaminu i tłuc w łeb tyle ile jakiś mądrala pro-rybacki wymyślił?Nie wyobrażam sobie bym oprawiał pół dnia hałdę ryb,tragedia.Czasem oprawienie jednej ryby jest dla mnie utrapieniem;-))) Pamiętaj kolego,Leszcza nie jest za dużo tylko drapieżców jest za mało. 
(2012/06/25 17:01)

JKarp


jestem nowy od razu zaznaczam, obserwuje wasza dyskusje i chyba musze napisac pare zdan. Wedkuje 3 lata, z roznymi efektami.. Mozna powiedziec ze jestem amatorem jak narazie - efekty tez mam amatorskie. Co do waszej rozmowy - mysle ze wszelkie etyki wedkarskie i niepisane reguly ktore probojecie stworzyc w spolecznosci wedkarskiej tak naprawde maja male znaczenie. Pierwsza rzecz to porownanie skali kłusownictwa do "moralnie nieodpowiedzialnych" wedkarzy ktorzy zabieraja poweidzmy powyzej 5ryb. Jednen klusownik potrafi w tydzien zebraac ponad tone ryb, ato powiedzmy wedkawanie przynajmiej setek wedkarzy srednio na miesiac (powiedzmy ze na miesiac srednio kazdy jest 3 razy na rybach) Ryby mozna zabierac, sa limity ustalone przez powiedzmy "madrzejszych" niz my, czesto naukowcow-biologow. Nie chce sie wdawac w dyskusje czy zachowania PZW sa sluszne badz nie, ale tam trzeba ustalac zasady. Jesli leszcza i inne ryby mozna brac bez limitow illsciowych i rozmiarowych to czemu nie zabierac ich nie rozdac znajomym zeby zjedli najswiezsza rybke jaka mozna trafic? jak mozna krytykowac ludzi ktorzy dzialaja zgodnie z prawem? w miare Logiczne jest przeciez stwierdzenie ze skoro  leszcz nie ma wymiaru tzn ze jest go ew. za duzo? ze moze duza populacja ogranicza inne gatunki? Czesto mowi sie ze to chwast? Niech kazdy zadba o siebie, robi tak jak uwaza,byle zgodnie z prawem. Tutaj pojawia sie kwestia czy prawa ustanawiane przez PZW sa faktycznie sluszne - ja mysle ze tak. Osobiscie zabieram tyle ile zjem, w zamrazarce zawsze mam 1-2 rybki. Pozdrawiam. Czekam na odpowiedz i ew. krytyke tego co napisalem.

CześćMoże pozostań na etapie amatorskim...Wiesz dlaczego ryb nie rozdawać i jeszcze się tym chwalić - bo ja uważam to za niegodne wędkarza. Sam złowisz - sam zjedz. Jakoś mi nie pasi to rozdawnictwo. Grzybów nikt nie rozdaje, innym jedzeniem nikt się nie dzieli tak oficjalnie ale ryby to się rozdaje na lewo i prawo. Ciekawe skąd masz te dane, że jeden kłusownik potrafi tonę ryb skłusować?Dwudziestu wędkarzy jednego dnia w myśl zasad może wywieźć jak biorą 20 x 15kg = 300kg. Te 15kg - na Zegrzu jak biorą leszcze po dwie siaty zabierają.300 x 7 dni = 2 100kg. A są takie tygodnie a nawet dużo dłużej jak tydzień.Po co komu tyle ryb - BRAK UMIARU.JK (2012/06/25 17:12)

Piotr 100574


Przestańcie się wybielać i pokażcie swą prawdziwą twarz . Opublikujcie te zdjęcia - tutaj , w tym wątku a wówczas zobaczymy , jakimi to jesteście wszyscy wędkarzami . Na forum będąc : każdy , potrafi na jednym tchu - wysmażyć niechlujną wypowiedź na temat swojej wspaniałomyślności , etyki , poziomu , klasy ....






z tym bym się zgodził
(2012/06/25 21:45)

Piotr 100574


to ja zaczne ,są to 3 węgorki złowione w Bawarskim Starnbergersee przedwczoraj i wszystkie trafiły do piekarnika ,jak tylko będę miał nowe zdobycze to wkleję Kolegom ,obiecuję ,pozdrawiam (2012/06/25 21:49)

Podgląd zdjęć na forum dostępny jest tylko dla zalogowanych użytkowników.