Zaloguj się do konta

Ankieta .Węgorz pod całkowitą ochroną gatunkową .

utworzono: 2012/03/22 20:18

Uwaga! Ten wątek został zablokowany - nie możesz odpowiadać na posty

ryukon1975

U mnie w rzece jest i nie narzekam.
Mogłoby być go pewnie więcej ale skąd?
Przecież tylko się je łowi a raczej nim tu nikt nie zarybia bo PZW nie ma na to kasy.
Większość to pewnie uciekinierzy z zamkniętych zbiorników,którzy przebywają w rzece dłużej lub krócej.
Więc zamiast obejmować go ochroną może po prostu racjonalnie gospodarować,zarybiać itd..

Człowiek zawsze był związany z wodą która między innymi dostarczała mu pokarmu,w postaci ryb.W tej chwili ludzi (wędkarzy) którzy chcą z niej korzystać jest więcej jak kiedyś.
Mamy jednak wiedzę która pozwala nam na gospodarowanie tymi wodami.
Szkoda tylko że jak pojadę nad wodę tej wiedzy nie widzę.
Nawoływanie do ochrony jest raczej bez sensu,człowiek mięso je i jeszcze długo będzie jadł.

[2012-03-30 17:38]

alanbelon

powiedz to rybakom,haha.
[2012-03-30 18:25]

Hefeed u mnie, to znaczy moje koło regularnie zarybia takimi gatunkami jak:

lin

leszcz

węgorz

jaź

sandacz

szczupak

czasem płoć ( ale to sporadycznie)

oraz oczywiście karp, bo to przecie ryba kochana przez niektóre kręgi specjalistów.

amur... tez kiedyś się zdarzało.

Tak więc ja śpię spokojnie, bo będę miał wiele okazji na zjedzenia ładnej rybki.

[2012-03-30 21:03]

PS: I nie ma u mnie rybaków.  :) [2012-03-30 21:03]

ryukon1975

PS: I nie ma u mnie rybaków.  :)



Dandec mnie też nie ma rybaków.:)
Jeśli chodzi o węgorze to zarybiają nimi tylko zamknięte zbiorniki,rzek nie.
Jednak węgorz to sprytna gadzina i zawsze coś ucieknie na moją patelnię.:)
[2012-03-30 21:09]

U mnie tym zagadnieniem zajmują się praktycznie coroczne powodzie.  :)

Więc i w rzece jest żmijowatego trochę.

[2012-03-30 21:24]

Jestem zdania, że za decyzje o ochronie poszczególnych gatunków powinny odpowiadać jednostki regionalne, a nie centralne planowanie. Po prostu gdzieś jest jednej ryby mniej, a gdzie indziej więcej, bywa też, że jakiegoś gatunku jest za dużo, co wpływa na karłowacienie populacji tego, bądź innego. Nie ma w wędkarstwie przedsięwzięcia takiego jak kontrolowany odstrzał rodem z łowiectwa, które pozwalałoby na zachowanie równowagi w przyrodzie.

Dla przykładu, bywają tygodnie, gdy chroniona w całej Polsce z wyjątkiem Zalewu Wiślanego ciosa wpływa z tegoż Zalewu do mojej rzeki stadami, bierze i z gruntu i na spinning, w tym dorodne sztuki. Niechroniona populacja dostaje w tym momencie immunitet, bo ogólnokrajowe prawo włącza jej ochronę po wpłynięciu do rzeki, tylko dlatego, że w reszcie kraju występuje rzadko.

Był wątek dotyczący propozycji ochrony certy, spotkał się ze sprzeciwem wędkarzy, którzy w łowiskach mają dużo certy. Całkiem słusznie.

Podobnie z węgorzem. Tam gdzie go nie ma możnaby pomyśleć o ochronie gatunku, tam gdzie jest i jest jako tako łowiony nie widzę takiej potrzeby. Mimo obalenia komuny nie wyrwaliśmy się niestety z socjalistycznego bagna i wszystko musi być jednakowe dla wszystkich, zamiast racjonalnie dysponować zasobami. Do przemyślenia, bo działać w tej sferze raczej nie możemy.

[2012-03-30 21:25]

ryukon1975

Jestem zdania, że za decyzje o ochronie poszczególnych gatunków powinny odpowiadać jednostki regionalne, a nie centralne planowanie. Po prostu gdzieś jest jednej ryby mniej, a gdzie indziej więcej, bywa też, że jakiegoś gatunku jest za dużo, co wpływa na karłowacienie populacji tego, bądź innego. Nie ma w wędkarstwie przedsięwzięcia takiego jak kontrolowany odstrzał rodem z łowiectwa, które pozwalałoby na zachowanie równowagi w przyrodzie.

Dla przykładu, bywają tygodnie, gdy chroniona w całej Polsce z wyjątkiem Zalewu Wiślanego ciosa wpływa z tegoż Zalewu do mojej rzeki stadami, bierze i z gruntu i na spinning, w tym dorodne sztuki. Niechroniona populacja dostaje w tym momencie immunitet, bo ogólnokrajowe prawo włącza jej ochronę po wpłynięciu do rzeki, tylko dlatego, że w reszcie kraju występuje rzadko.

Był wątek dotyczący propozycji ochrony certy, spotkał się ze sprzeciwem wędkarzy, którzy w łowiskach mają dużo certy. Całkiem słusznie.

Podobnie z węgorzem. Tam gdzie go nie ma możnaby pomyśleć o ochronie gatunku, tam gdzie jest i jest jako tako łowiony nie widzę takiej potrzeby. Mimo obalenia komuny nie wyrwaliśmy się niestety z socjalistycznego bagna i wszystko musi być jednakowe dla wszystkich, zamiast racjonalnie dysponować zasobami. Do przemyślenia, bo działać w tej sferze raczej nie możemy.




Zgadzam się.
Myślę nawet że w celu racjonalnej gospodarki na poszczególnych  łowiskach powstało coś co się nazywa "Rejestr połowów" niestety mądrzy nie przewidzieli tego że na miejsce złowionych w danej wodzie szczupaków czy węgorzy pasuje zarybić nimi a na takie ryby nie wszędzie mają kasę,więc wrzucają (nie zarybiają) to co jest.
Potem wprowadzają na danym łowisku ograniczenia ilościowe i wymiarowe,ostrzejsze jak w RAPR.Niestety dany gatunek samodzielnie nie wspomagany zarybieniem sam się nie odrodzi.
Tak skończył u mnie szczupak.
[2012-03-30 21:39]

Kłusownictwo to wielkie zło - jedno z wielu jakie spotyka polskie wody. Nikt nie próbuje sprawić , by było inaczej - każdy waży swój interes : tak kłusownik , poprzez zarybiaczy , na wędkarzach kończąc. Każdy z nich , choć grupy te są nie do porównanie jeśli chodzi o nikczemność - uważa wody i ryby za swoją własność . Kłusownictwo wynika z drapieżnej , niskiej , nędznej pazerności , chęci posiadania mięsa , zaś jego ugrzecznione poboczne przeciwieństwa : zarybianie oraz wędkarstwo - odnosi się do pragnienia posiadania ryb na własność . Przykłady chęci posiadania ryby , robienia zeń towaru handlowego ? Proszę bardzo : WĘGORZ ! Czym jest dziś węgorz jeśli nie towarem plasującym się gdzieś pośród  półek zarybieniowego kramu ? Węgorz to ryba , która zawsze była w naszych wodach nieliczna . Dawniej wprawdzie PGR , powodowana wzrostem gospodarki eksportowej tej ryby ,  zarybiało wody intensywnie narybkiem szklistym węgorza -Montee. Niestety wszystko co dobre skończyło się wraz z nowym porządkiem. Narybek  szklisty węgorza odławiany jest u zapór europejskich rzek  :Severn , Usk , Wye , Loara a następnie sprzedawany innym krajom oraz przeznaczony do przetwórstwa . Oprócz węgorza wstępującego naturalnie ( 5 % polskiej populacji , podczas gdy 95 % to kwestia zarybień  ) oraz zarybień samcem węgorza obsadowego ( węgorz srebrny )   - kupuje się także za wielkie pieniądze małe ilości   narybku naturalnie wstępującego do rzek ( szklistego Montee ) . Po kilkunastu latach  (8 -12 czasem więcej czasem mniej ) - dorosłe węgorze zaczynają wędrówkę rzekami , ku Morzu Sargassowemu (gdzie znajdują się jedyne tarliska tej ryby ). Zjawisko to nasila się w maju i wrześniu - i wtedy to dorosłe węgorze padają łupem szczególnego rodzaju kłusowników : rybaków oraz członków wędkarskich kół - którzy odławiają te ryby na trasie ich wędrówek , nie pozwalając żyć rybom w spokoju , zgodnie z ich biologią ! Gdyby bowiem węgorz spłynął na tarło - zdaniem tych ludzi , przepadłyby pieniądze , które wydano na całe to haniebne przedsięwzięcie : począwszy od kupna narybku , na zarybianiu i odłowie dorosłych węgorzy kończąc. I to też jest prawdziwe , zwykłe kłusownictwo i czystej w swej postaci draństwo. Niech żadna z osób , które postępują w opisany sposób - nie mówi nigdy ,że jest kimś lepszym od kłusownika. Niechaj powstrzyma się przed nazywaniem siebie , zaszczytnym mianem obrońcy , miłośnikiem przyrody, bo przecież postrzeganie ryby wyłącznie jako towar , obiekt przetargów , operacji handlowo -gospodarczych , zarybianie polskich wód samym samcem - co dowodzi tylko tego ,że ludziom zależy na tym ,żeby ten węgorz był - niezależnie od tego czy jest to zgodne z naturą tej ryby czy nie - to zwykłe kłusownictwo. Cała ta załgana banda specjalistów od zarybień i "gospodarki " - postrzega ryby wyłącznie z perspektywy zysków i strat . Nie pozwala się żyć danej rybie zgodnie z jej naturą i biologią . Robi się wszystko , nie po to ,  by populacja tej ryby miała naturalną wielkość lecz po to , by mieć dostęp do zasobów  jej  smacznego skądinąd - mięsa. W nawiązaniu do powyższej treści dodam jeszcze ( lub jeszcze raz tylko podkreślę ) ,że ludzie wplatani w tę całą grę uprawianą na biednej , udręczonej , powoli ginącej rybie jaką jest węgorz - wszyscy ci , którzy kupują narybek za duże pieniądze , zarybiają wody PZW samym samcem obsadowym - nie licząc się z faktem ,że to niezgodne z jej naturą - gdyż narybek płci męskiej zostaje znacznie dłużej u wybrzeży morskich niż samice , które wstępują z morza do rzek  - to według mnie w pewnym sensie zwykli kłusownicy albo osoby działające z tych samych omalże pobudek .Kłusownik bowiem czyli przestępca - jedyne co okrada to przyrodę . Z kolei zaś  specjalista od "gospodarki " , od tych wszystkich manipulacji - gdzie ryby stają się ewidentnym obiektem sprzedaży - to pozbawiony skrupułów ćwierć-przestępca  Populacja węgorza powinna być złożona  z samic i samców  a nie prawie samych samców - jak to ma miejsce w przypadku zarybień węgorzem obsadowym . Tutaj też w grę wchodzi aspekt czysto ekonomiczny : węgorz obsadowy ma przeżywalność 60% , podczas gdy wstępujący narybek szklisty  -5 % .... Ludzie , którzy kupują małe ilości narybku szklistego Montee - odłowionego za granicą a następnie  ( gdy te węgorze np : po 12 latach  dorosną )  - odławiający ryby wędrujące na tarło - to też zwykli kłusole , ponieważ w imię kalkulacji swoich czysto ludzkich zysków i strat , nie pozwalają żyć rybom zgodnie z  ich naturą. Tacy ludzie od początku do końca sprawują kontrolę nad losem tych ryb , ponieważ zależy im na dostępie do towaru - czyli mięsa tych ryb. To też zwykłe kłusownictwo a przynajmniej - uzurpowanie sobie tytułu właściciela ryb i wód. [2012-04-04 14:11]

Kolego. Kłusownictwo nie wynika wcale z pazernej chęci posiadania mięsa. Zjawisko to jest wynikiem niskiej stopy życiowej, bezrobocia, biedy, a nade wszystko braków w edukacji u ludzi którzy się zajmują tym procederem. Kłusownictwo jest jednym z najłatwiejszych sposobów pozyskania środków do życia. Tak jak na Śląsku ludzie pozbawieni perspektyw po zamknięciu kopalń usiłują utrzymywać się z nielegalnego wydobycia płytko położonych warstw pokładowych wypiętrzeń węgla, tak w regionach stricte rybackich ludzie ci próbują się utrzymać dzięki kłusownictwu. Nikt w Polsce nie zwraca uwagi na fakt, że większość zatrzymywanych kłusowników to ludzie o bardzo niskim statusie społecznym, nikłych dochodach, żyjących często na marginesie społeczeństwa w rejonach pozbawionych alternatywnych źródeł utrzymania.

Porównujemy nasze wody do akwenów położonych w Norwegii, Szwecji, Hiszpanii i wielu innych krajach, ale nikt z nas się nie zastanawia co leży u źródeł takich a nie innych zachowań.

Jeśli zaś chodzi o sposób myślenia wędkarzy (patrz mięsiarzy) takich jak ja, to wypraszam sobie podobne do twoich insynuacje. Lubię jeść ryby. Lubię je piec, smażyć, dusić, wędzić, gotować i spożywać. Oprócz wielkiej miłości do natury, wszystkich aspektów przyrodniczych, podstawowym powodem dla którego wędkuję jest właśnie moja oskoma na rybie mięso. I mam do tego zakichane prawo, ponieważ przepisy i normy pozwalają mi na to. Uważam ponadto, że zamiast utrzymywać elementy pokroju generała Grabowskiego, ponoszę tez istotne koszty kierowane na utrzymanie wód i liczebności gatunkowej rybostanu oraz na ochronę tych wód i tu należy upatrywać przyczyn, dlaczego wody nasze są w stanie w jakim się obecnie znajdują. 

Polityka ochrony i zarybień oraz badań naukowych wód w Polsce to tylko pobożne życzenia takich jak ja wędkarzy-mięsiarzy. Natomiast największy problem stanowią tobie podobni "oskarżacze", "podpuszczacze" i "szukacze" dziury w całym, którzy całą winę za złodziejstwo, oszustwa, durne przepisy, głupotę ustawodawczą, sytuacje ekonomiczną, stan wiedzy i edukacji, uczciwość organizacyjną, rzetelność sprawowania kontroli cedują na mnie podobnych wędkarzy którzy nie stronią od smaku własnoręcznie złowionej ryby.

Gdyby choć połowa tobie podobnych profesjonalistów pogodziła się z moimi zapatrywaniami na te problemy, można by było dojść do prawidłowego zarządzania wodami w Polsce jak myślę w ciągu kilku lat.

Niestety, u nas może być tylko jedna słuszna droga, czyli permanentne No Kill i temu podobne bzdury, które w większości są promowane właśnie po to, by można było zaniechać badaniom, kontroli, mądrej polityce zarybieniowej i inteligentnej gospodarce zasobami wód.

Zanim zaatakujesz wędkarzy którzy myślą podobnie jak ja, proponuję sprawę przemyśleć a nie walić z płuc sloganów z "WW" kiszonych jak ogórki  pod pomostem.

Pozdrawiam.

[2012-04-04 14:40]

PS: - Ja tez uważam tutejsze wody za swoje - czy to grzech?! [2012-04-04 14:41]

Bernard51

Zanim zaatakujesz wędkarzy którzy myślą podobnie jak ja, proponuję sprawę przemyśleć a nie walić z płuc sloganów z "WW" kiszonych jak ogórki  pod pomostem.

Pozdrawiam.

Do dyskusji trzeba dwojga jak do tanca, nie wiem czy to mozna nazwac dyskusja gdy ktos o 100 nikach tloczy jakoms prawde jak napisales na podstawie sloganów wartych funta klaków

[2012-04-04 15:05]

Zanim zaatakujesz wędkarzy którzy myślą podobnie jak ja, proponuję sprawę przemyśleć a nie walić z płuc sloganów z "WW" kiszonych jak ogórki  pod pomostem.

Pozdrawiam.

Do dyskusji trzeba dwojga jak do tanca, nie wiem czy to mozna nazwac dyskusja gdy ktos o 100 nikach tloczy jakoms prawde jak napisales na podstawie sloganów wartych funta klaków


Przepraszam ,ale to co piszecie jest dość nieczytelne . Zalecałbym wam naukę pisowni. Może unikniecie wtedy żenujących wpadek gramatycznych , typu " jakomś " itd . "WW " nie czytam już od bardzo dawna . Nie ma tam nic co , by mnie interesowało  - tak jak i zresztą na tym portalu , nie ma absolutnie żadnej prawdy. Grupa ludzi nie potrafiąca spojrzeć na fakty w inny sposób niż zwykle. Kłusownictwo wcale nie musi wynikać z biedy - proszę tutaj nie usprawiedliwiać tego procederu , bo gotów jestem sądzić ,że stajesz w obronie osób bardzo tobie bliskich np : członków rodziny albo środowiska z którym chętnie obcujesz ...Kłusownictwo to często bardzo dochodowy interes : ludzie żerujący na wodach Polski często są wyposażeni w dobre łodzie lub pontony , samochody . Są często także uzbrojeni i gotowi do najgorszych czynów. Nie tak dawno głośno było o kłusownikach ryzykujących życiem albo nawet takich , którzy ginęli , a ponadto o takich co na wyposażeniu mają nawet noktowizor ! Tusze boleni sprzedawane są jako leszcze , węgorze skłusowane oraz trocie - trafiały do sklepów .... Kłusownictwo to przede wszystkim przestępstwo poelgające na niszczeniu środowiska i przyrody , i nic tutaj nie da usprawiedliwianie takich czynów biedą , bezrobociem , marazmem , bezczynnością . Nielegalny odłów ryb , okradanie przyrody z tego co dlań najcenniejsze - to żaden sposób zarobkowania dla człowieka ,złamanego życiem i ciężko dotkniętego przez los. Takie kłusownictwo to zaledwie mała część tego problemu. Każdy wie ,że kłusownictwo to przede wszystkim wysoce zorganizowane szajki , gangi handlujące rybą .
[2012-04-04 15:27]

Kolego. Kłusownictwo nie wynika wcale z pazernej chęci posiadania mięsa. Zjawisko to jest wynikiem niskiej stopy życiowej, bezrobocia, biedy, a nade wszystko braków w edukacji u ludzi którzy się zajmują tym procederem. Kłusownictwo jest jednym z najłatwiejszych sposobów pozyskania środków do życia. Tak jak na Śląsku ludzie pozbawieni perspektyw po zamknięciu kopalń usiłują utrzymywać się z nielegalnego wydobycia płytko położonych warstw pokładowych wypiętrzeń węgla, tak w regionach stricte rybackich ludzie ci próbują się utrzymać dzięki kłusownictwu. Nikt w Polsce nie zwraca uwagi na fakt, że większość zatrzymywanych kłusowników to ludzie o bardzo niskim statusie społecznym, nikłych dochodach, żyjących często na marginesie społeczeństwa w rejonach pozbawionych alternatywnych źródeł utrzymania.

Porównujemy nasze wody do akwenów położonych w Norwegii, Szwecji, Hiszpanii i wielu innych krajach, ale nikt z nas się nie zastanawia co leży u źródeł takich a nie innych zachowań.

Jeśli zaś chodzi o sposób myślenia wędkarzy (patrz mięsiarzy) takich jak ja, to wypraszam sobie podobne do twoich insynuacje. Lubię jeść ryby. Lubię je piec, smażyć, dusić, wędzić, gotować i spożywać. Oprócz wielkiej miłości do natury, wszystkich aspektów przyrodniczych, podstawowym powodem dla którego wędkuję jest właśnie moja oskoma na rybie mięso. I mam do tego zakichane prawo, ponieważ przepisy i normy pozwalają mi na to. Uważam ponadto, że zamiast utrzymywać elementy pokroju generała Grabowskiego, ponoszę tez istotne koszty kierowane na utrzymanie wód i liczebności gatunkowej rybostanu oraz na ochronę tych wód i tu należy upatrywać przyczyn, dlaczego wody nasze są w stanie w jakim się obecnie znajdują. 

Polityka ochrony i zarybień oraz badań naukowych wód w Polsce to tylko pobożne życzenia takich jak ja wędkarzy-mięsiarzy. Natomiast największy problem stanowią tobie podobni "oskarżacze", "podpuszczacze" i "szukacze" dziury w całym, którzy całą winę za złodziejstwo, oszustwa, durne przepisy, głupotę ustawodawczą, sytuacje ekonomiczną, stan wiedzy i edukacji, uczciwość organizacyjną, rzetelność sprawowania kontroli cedują na mnie podobnych wędkarzy którzy nie stronią od smaku własnoręcznie złowionej ryby.

Gdyby choć połowa tobie podobnych profesjonalistów pogodziła się z moimi zapatrywaniami na te problemy, można by było dojść do prawidłowego zarządzania wodami w Polsce jak myślę w ciągu kilku lat.

Niestety, u nas może być tylko jedna słuszna droga, czyli permanentne No Kill i temu podobne bzdury, które w większości są promowane właśnie po to, by można było zaniechać badaniom, kontroli, mądrej polityce zarybieniowej i inteligentnej gospodarce zasobami wód.

Zanim zaatakujesz wędkarzy którzy myślą podobnie jak ja, proponuję sprawę przemyśleć a nie walić z płuc sloganów z "WW" kiszonych jak ogórki  pod pomostem.

Pozdrawiam.


 "prawidłowego zarządzania wodami " - ZARZĄDZANIA WODAMI ! PODPISANO : WŁAŚCICIEL WÓD. Ośmieszające są twoje powyższe ustalenia .Mam wrażenie ,że nie robisz tego nawet  świadomie . Po prostu postrzegasz wody tym samym okiem co kłusownik : jako obiekt z  którego czerpie się ryby. Powinieneś oswoić się z myślą ,że nie jesteś właścicielem wód i ryb . Kłusownik okrada jedynie przyrodę a nie jak mógłbyś sądzić - ciebie. To właśnie przez ten niebezpieczny schemat - gospodarczo - administracyjny , zniszczono i nadal niszczy się naturalny rybostan . W ten sposób manipuluje się węgorzem jak i każdym innym gatunkiem ryb . Wszystko co powiązane z wodą i rybami , znajduje się w ogólnym planie ludzi zajmujących się tzw gospodarką . Cel ich jest natomiast prawie identyczny z celem kłusownika : mieć dużo ryb w wodzie i je wyławiać.
[2012-04-04 15:35]

Zanim zaatakujesz wędkarzy którzy myślą podobnie jak ja, proponuję sprawę przemyśleć a nie walić z płuc sloganów z "WW" kiszonych jak ogórki  pod pomostem.

Pozdrawiam.

Do dyskusji trzeba dwojga jak do tanca, nie wiem czy to mozna nazwac dyskusja gdy ktos o 100 nikach tloczy jakoms prawde jak napisales na podstawie sloganów wartych funta klaków


 "Jakomś " . Owszem : do dyskusji jak do tańca , trzeba faktycznie dwojga. Do dyskusji jest jeszcze niezbędna znajomość pisowni , której ty i niektórzy wypowiadający się : raczej  nie posiadacie . Ktoś nabazgrze nafaszerowane błędami dwa zdania , mając zarazem czelność nazywać moje wypowiedzi w sposób cokolwiek mało pochlebny . Być może to co piszę ,nie jest zbyt ważkie ,ale przynajmniej ma sens i odzwierciedla jakiś pogląd na sprawę.
[2012-04-04 15:39]



Przepraszam ,ale to co piszecie jest dość nieczytelne . Zalecałbym wam naukę pisowni. Może unikniecie wtedy żenujących wpadek gramatycznych , typu " jakomś " itd . "WW " nie czytam już od bardzo dawna . Nie ma tam nic co , by mnie interesowało  - tak jak i zresztą na tym portalu , nie ma absolutnie żadnej prawdy. Grupa ludzi nie potrafiąca spojrzeć na fakty w inny sposób niż zwykle. Kłusownictwo wcale nie musi wynikać z biedy - proszę tutaj nie usprawiedliwiać tego procederu , bo gotów jestem sądzić ,że stajesz w obronie osób bardzo tobie bliskich np : członków rodziny albo środowiska z którym chętnie obcujesz ...Kłusownictwo to często bardzo dochodowy interes : ludzie żerujący na wodach Polski często są wyposażeni w dobre łodzie lub pontony , samochody . Są często także uzbrojeni i gotowi do najgorszych czynów. Nie tak dawno głośno było o kłusownikach ryzykujących życiem albo nawet takich , którzy ginęli , a ponadto o takich co na wyposażeniu mają nawet noktowizor ! Tusze boleni sprzedawane są jako leszcze , węgorze skłusowane oraz trocie - trafiały do sklepów .... Kłusownictwo to przede wszystkim przestępstwo poelgające na niszczeniu środowiska i przyrody , i nic tutaj nie da usprawiedliwianie takich czynów biedą , bezrobociem , marazmem , bezczynnością . Nielegalny odłów ryb , okradanie przyrody z tego co dlań najcenniejsze - to żaden sposób zarobkowania dla człowieka ,złamanego życiem i ciężko dotkniętego przez los. Takie kłusownictwo to zaledwie mała część tego problemu. Każdy wie ,że kłusownictwo to przede wszystkim wysoce zorganizowane szajki , gangi handlujące rybą .

Mój Boże! Pierwszy raz jestem zmuszony zgodzić się z tobą. Ponieważ dokładnie to samo myślę o kłusownictwie. To nie sposób na przeżycie lecz typowe kręcenie lodów czyli gruby zarobek. Często tak duży że większość z nas chciała by mieć zaledwie ułamek tego co kłusole "zarabiają".
Ale już zakończmy ten wątek bo cała reszta w nim zawarta, w szczególności to co ty jesiotru:))) napisałeś, jest bezsensowna i nie prowadzi do jakiegokolwiek porozumienia.
[2012-04-04 15:41]

szeryf64

Masz kompletną rację kolego.Węgorz już ma okres ochronny.Innym rybom(szczupak,sandacz) zwiększa się wymiar ochronny lub też wprowadza progi wymiaru limity dodatkowe,a W SKLEPACH SPRZEDAJĄ W OKRESACH OCHRONNYCH NIEWYMIAROWE SZCZUPAKI I SANDACZE.Jeszcze trochę a PZW będzie tylko dla sportowców i to rzutowych bo nad wodę nikt nie będzie jechał po rybę.Nie jestem tzw. mięsiarzem ale lubię upiec czasami swieżą rybę z czystej wody.Dla mnie wystarczy ukleja, płoć,okoń czasami coś konkretniejszego z czystej wody.                 PROBLEM  omawiany polega na tym że PZW idzie w komercję liczy się ilość a nie jakość . Zarybia się najczęsciej karpiem ,a drapieżniki z racji ceny są na marginesie potem jest ich mniej potem podnosi się wymiar potem ogranicza limit a w końcu nad niekture wody można pojechać dla czystego relaksu POMACHAĆ KIJEM(można to zrobić na basenie mniej zaczepów-taniej.MORAŁ-złowisz wypuść Twoja sprawa ,chcesz rybę-do sklepu(taniej),chcesz relaksu to na przykład do parku do Pszczyny lub Zamościa z chlebkiem za to bez wędki-popatrzysz oczy nacieszyrz piwko wypijesz i się nie denerwujesz. Życzę połamania kija.                                                  [2012-04-04 16:16]


[2012-04-04 16:26]

Bardzo ciekawe spostrzeżenia.  DNO! [2012-04-04 16:29]

adler

Kol. Acipenser Sturio przestań znowu " nauczać " i umoralniać . Później dziwisz się swoim banom i wołasz na larum , bo jedynego sprawiedliwego znowu skasowali . Twój cytat "  "WW " nie czytam już od bardzo dawna . Nie ma tam nic co , by mnie interesowało - tak jak i zresztą na tym portalu ." To pytam co tutaj jeszcze robisz , tyle razy nam obiecywałeś że to już ostatni raz na tym portalu . Za każdym razem gdy się wtrącasz w jakiś temat to wypowiedź tylko lekko rogiem zahacza o istotę sprawy . Natomiast nie rozumiem po kiego czorta zakładasz nowe wątki jak w większości prowadzisz dyskusję sam ze sobą i czekasz aż ktoś nieświadomy wskoczy w wir Twych wywodów , tak to już masz nad kim się pastwić . Więc proszę jako wędkarz i jako moderator ocknij się i " nie baw się zapałkami " . Wyrządziłeś już wiele krzywd dosyć tego . Na kim chcesz się zemścić ?  Co chcesz udowodnić ? Jak tylko wg. Ciebie Twe racje są prawdziwe . Co do diaska NOWY PROROK , WYROCZNIA . ? Na innych forach masz totalny szlaban więc nie ryzykuj tutaj się spalić , zakończ to pisanie , napisz jakieś felietony , relacje , zdjęcia z wypraw wędkarskich wklej . Tak wtedy Cię zaczną zauważać .  Proszę nie odpisuj nawet bo z góry wiem co napiszesz.

Pozdrawiam Krzysztof O . 

[2012-04-04 17:57]

To ja mu też odpiszę.

Oto dowiedziałem się, że jestem kimś z marginesu społecznego, że obcuję i lubię obcować oraz popieram członków mojej rodziny którzy są złodziejami i kłusownikami, że tak jak kłusole okradam przyrodę i jestem ogólnie łobuzem a do tego nie umiem wyrażać myśli i pisać gramatycznie.

Powiem ci koleś, że poszedłeś o ... co najmniej jeden most za daleko i dla mnie w tej chwili jesteś kimś, z kim nie warto zamienić nawet marnego słowa.

Porównywanie uczciwego wędkarza do kłusola i dodatkowo tykanie jego rodziny to już prawdziwe przegięcie. Obym nigdy nie spotkał na swej drodze kogoś twojego pokroju. Boże, broń mnie przed kontaktami z takimi socjologami.

Łowię ryby bo je lubię jeść, a nie dal pucharków i medali. Mam do tego prawo i wypraszam sobie podobne oskarżenia.

Kapujesz specjalisto od etyki?

PS:

Oby nigdy taki ktoś jak ty nie dostał się na żaden stołek z którego mógłby mieszać w przepisach, prawie, zasadach i gospodarce wodnej oraz zarybieniowej. To właśnie tobie podobni doprowadzili ten kraj do stanu jaki mamy okazję podziwiać.

A moja rodzina synek, to coś, od czego radzę ci trzymać się z daleeeeeka. I nigdy więcej sobie nie pozwalaj na podobny tekst.

[2012-04-04 18:47]

cierpliwy1

Koledzy ludzie kłusują bo: bo w ten sposób zarabiają ,bieda ich zmusza,pijaczki idą szarpią i na winko się zarobi,chęć zniszczenia zabicia,chęć spożycia rybki ,i najważniejsze to nasze kochane państwo traktuje wody śródlądowe jak piąte koło u wozu .
[2012-04-04 19:56]

adler

Widzę że piszemy poza tematem wobec powyższego uznajemy że temat został wyczerpany . Więc pozostało tylko zamknąć wątek . Dziękuję za miłą atmosferę i szczęśliwe zakończenie wątku : Ankieta .Węgorz pod całkowitą ochroną gatunkową .

Faktem jest że są już w europie kraje w których jest węgorz pod ścisłą ochroną , zapewne wg. dyrektyw unijnych w ciągu kilku lat będzie obowiązywać i w naszym kraju . 

Pozdrawiam Krzysztof O .

[2012-04-04 20:17]