Złów-wypuść.....odłowimy-sprzedamy - strona 3

udostępnij: 
Artur Sadłowski
Artur z Ketrzyna
(2016/12/02 10:47) 0

Januszu, to czy dam bratu czy teściowej sandacza czy go wypuszczę to g. ci do tego, sprawdź sobie gdzie chcesz albo zapytaj kogoś mądrzejszego bo już mnie nudzisz, przestałeś być zabawny i miotasz się jak karp na macie bez wody. Jak bardzo chcesz to mogę przy okazji cie odwiedzić sam mi powiesz co cie boli. Bywam w twoich okolicach kilka razy w roku. Artur pokazał dokładnie co powinieneś zrobić z tymi siatami na Zegrzu. To dokładnie taki sam proceder jak wędkarz z pełną siatką drobnicy - pójdzie na przemiał - ale mu wolno bo przepisy mu nie zabraniają. Walcz o zmianę tego durnego systemu a nie czepiaj się jakiegoś mięsiarza bo to nic nie zmieni, nawet jeśli nikt nie będzie zabierał ryb to ten związek włokowców i tak je wyłowi i będą sobie bardzo chwalić taką wodę a nawet zintensyfikują odłowy bo jest czym handlować i na premie się nazbiera.

Sory a jakie przepisy pozwalają zabrać całą siatę drobnicy (nie wymiarowej ryby, ponad limit?) ?

Radosław Celmer
JOPEK1971
(2016/12/02 10:58) 0

Januszu, to czy dam bratu czy teściowej sandacza czy go wypuszczę to g. ci do tego, sprawdź sobie gdzie chcesz albo zapytaj kogoś mądrzejszego bo już mnie nudzisz, przestałeś być zabawny i miotasz się jak karp na macie bez wody. Jak bardzo chcesz to mogę przy okazji cie odwiedzić sam mi powiesz co cie boli. Bywam w twoich okolicach kilka razy w roku. Artur pokazał dokładnie co powinieneś zrobić z tymi siatami na Zegrzu. To dokładnie taki sam proceder jak wędkarz z pełną siatką drobnicy - pójdzie na przemiał - ale mu wolno bo przepisy mu nie zabraniają. Walcz o zmianę tego durnego systemu a nie czepiaj się jakiegoś mięsiarza bo to nic nie zmieni, nawet jeśli nikt nie będzie zabierał ryb to ten związek włokowców i tak je wyłowi i będą sobie bardzo chwalić taką wodę a nawet zintensyfikują odłowy bo jest czym handlować i na premie się nazbiera.

Sory a jakie przepisy pozwalają zabrać całą siatę drobnicy (nie wymiarowej ryby, ponad limit?) ?


Janka,Heńka,Tadka i Władka :D

Artur Sadłowski
Artur z Ketrzyna
(2016/12/02 11:08) 0

Januszu, to czy dam bratu czy teściowej sandacza czy go wypuszczę to g. ci do tego, sprawdź sobie gdzie chcesz albo zapytaj kogoś mądrzejszego bo już mnie nudzisz, przestałeś być zabawny i miotasz się jak karp na macie bez wody. Jak bardzo chcesz to mogę przy okazji cie odwiedzić sam mi powiesz co cie boli. Bywam w twoich okolicach kilka razy w roku. Artur pokazał dokładnie co powinieneś zrobić z tymi siatami na Zegrzu. To dokładnie taki sam proceder jak wędkarz z pełną siatką drobnicy - pójdzie na przemiał - ale mu wolno bo przepisy mu nie zabraniają. Walcz o zmianę tego durnego systemu a nie czepiaj się jakiegoś mięsiarza bo to nic nie zmieni, nawet jeśli nikt nie będzie zabierał ryb to ten związek włokowców i tak je wyłowi i będą sobie bardzo chwalić taką wodę a nawet zintensyfikują odłowy bo jest czym handlować i na premie się nazbiera.

Sory a jakie przepisy pozwalają zabrać całą siatę drobnicy (nie wymiarowej ryby, ponad limit?) ?


Janka,Heńka,Tadka i Władka :D

Tak myślałem bo regulamin łowiska itd mówi co innego :-)

Marek
Marek--
(2016/12/02 12:01) 0

A gdzie napisałem ze niewymiarowa ? Albo ponad limit ? Bo nie widzę.

Janusz  Kozłowski
JKarp
(2016/12/02 14:19) 0

Januszu, to czy dam bratu czy teściowej sandacza czy go wypuszczę to g. ci do tego, sprawdź sobie gdzie chcesz albo zapytaj kogoś mądrzejszego bo już mnie nudzisz, przestałeś być zabawny i miotasz się jak karp na macie bez wody. Jak bardzo chcesz to mogę przy okazji cie odwiedzić sam mi powiesz co cie boli. Bywam w twoich okolicach kilka razy w roku. Artur pokazał dokładnie co powinieneś zrobić z tymi siatami na Zegrzu. To dokładnie taki sam proceder jak wędkarz z pełną siatką drobnicy - pójdzie na przemiał - ale mu wolno bo przepisy mu nie zabraniają. Walcz o zmianę tego durnego systemu a nie czepiaj się jakiegoś mięsiarza bo to nic nie zmieni, nawet jeśli nikt nie będzie zabierał ryb to ten związek włokowców i tak je wyłowi i będą sobie bardzo chwalić taką wodę a nawet zintensyfikują odłowy bo jest czym handlować i na premie się nazbiera.

To, że zabierzesz sam gotów jestem zaakceptować. Ale nigdy nie zrozumiem tych co oddają ryby po rodzinie. To jest wysoce nieetyczne patrząc ze strony wędkarzy. W ten sposób ja mogę ogołocić okoliczne wody z karpi - ja nie dla siebie a dla innych. Podjadą, zapakują i pojadą. 

Z Zegrzem jest sprawa ciężka. Oni mówią, że mają operaty, sraty itd. Prezesi mówią, że po to są odłowy, żeby ryby nie karłowaciały, żeby zrobić miejsce tym mniejszym rybom a nawet , że sieci napowietrzają wodę. To walenie głową w mur. Ja to tylko mam nadzieję, że te rzeczy które teraz się dzieją ( pikiety pod PZW, głośne mówienie i głośne wyrażanie sprzeciwu na temat tego jak PZW rządzi itd ) doprowadzi do tego, że ludziom otworzą się oczy. A właśnie w szczególności jak to sam nazwałeś mięsiarzom - jak naście razy po kolei wrócą bez ryby otworzą im się wtedy może oczy na to co sami robią i na to co robi PZW.
JK

Marek
Marek--
(2016/12/02 16:40) 0

Wg ciebie wędkarz jak juz złowi rybę i zabierze to musi sam ją zjeść i to najlepiej razem z łuskami z nikim się nią nie dzieląc inaczej jest nieetyczny :) dobre. Co do ogołocenia z karpi, musiał byś stać się kłusownikiem łamiących limity. Pomijam fakt że dla sporej grupy wędkarzy był byś zbawcą bo zarabianie stawu karpiami to jak wpuszczanie trzody chlewnej na sawannę żeby popasła się między antylopami, w końcu to tez zwierzęta. To kolejny świetny pomysł związku włokarzy niszczyć nasze wody trzodą chlewną a w zamian wyłowić co cenniejsze gatunki.

Jędrzej K.
Jędrula
(2016/12/02 19:21) +2

Widzę, że niektórych boli, iż coraz więcej ludzi wypuszcza ryby :) Zamiast się ciszyć, że ryby wracają do wody, że będziecie mieli co zeżreć, to płaczecie po forach jacy to NK-ile są źli i jak spuszczają się nad biedną rybą :) Ale się ubawiłem! Po prostu wyrzuty sumienia Was zżerają! Jesteście w rozterce, bo z jednej strony zależy Wam na przyrodzie i rybach, a z drugiej przedkładacie mięcho ponad wszystko. Też kiedyś tak miałem, do czasu jak zniknęły ryby z moich łowisk. Na koniec dodam, że na moich wodach nigdy nie było rybaków, to wędkarze je wykończyli, pewnie z udziałem kłusoli, ale jednak. Wiem to, bo sam brałem w tym udział.

Jędrula, boleć, to może odbyt geja. Twoje słowa: "Najgorsze jednak jest to, że nas ruchają bez mydła, a my na to pozwalamy!" 
Jak widzę, każdy lubi inaczej. :)


 

 

  Irek, byku Ty jeden, nie skomentuję ... :(
Ale widzę, że w temacie jak zwykle mielone... hehe

Ireneusz Urbanek
Iras1975
(2016/12/02 20:25) 0



Wiesz, trochę starawy już jestem na te tematy C&R i podniecanie się wypuszczaniem ryb/poprawianiem kondycji wód. Dojrzałem i wyrosłem z tego C&Rowskiego przedszkola. Stąd też takie podejście do tego typu tematów.Sarkazm w moim komentarzu, skierowany był do ogółu wedkarzy, którzy w najodleglejszych zakątkach kraju, dopiero teraz usłyszeli o C&R. ;) A może to wina zbyt późno podciągniętego internetu ? ;)
Jędrula.. moda przemija. Obudzcie się :)

 
 



 

Jędrzej K.
Jędrula
(2016/12/02 20:59) +3

Irek,klnę się na zdrowie moich dzieci! To nie żadna moda ani obsesja, to racjonalne myślenie i jedyna droga. Myślę za całe pieprzone PZW i za cholernych mięsiarzy, którzy nie znają umiaru i zżerają mi ryby. To aktualnie jedyna droga, aby w moich przetrzebionych wodach łowić niedobitki. Całę szczęście, że banda rządna mięsa, to tumany i oszołomy nieumiejące łowić , tak jak ja albo Ty, bo inaczej bidny los rybek...

Krzysiek Pakulski
pakul1206
(2016/12/02 21:07) 0


 
No nie mów że wędkarze przełowili 3000ha, jak z brzegu mają dostęp do 5-10% zbiornika? 
Luxxxis ja też często na tych 5ha łowię,pamiętam czasy przed rybakami, po nich i wiem co jest teraz więc nie pisz mi że jakiś "błąd" bo ja nie dzielę ani nie mnoże ja tam łowię,ze szczupakiem fakt jest cienko ale co do białej ryby naprawdę nie ma co narzekać.
A "wędkarstwo" to tylko z brzegu idzie uprawiać? to j.Kochanka ma z 10 miejsc do połowu z brzegu,reszta jest niedostępna a mimo to chłopcy radę dali.
Nie mam ci pisać że "błąd" ? a dlaczego? ty gorsze rzeczy mi pisałeś bez powodu a ja tylko wykazuję lukę w rozumowaniu .Nie można winy za bezrybie upatrywać tylko w rybackich siatach umywając ręce od tego co dzieje się dwa,trzy stanowiska z boku.
To że jest jak jest to zbiór kilku czynników -rybaków,wędkarzy,pogarszających się warunków bytowych,itd...
Ja dzielę i mnożę jak to nazwałeś,matematyka jest dziedziną której nie da się oszukać i naciągac faktów ,-rybacy,-ile mogą na 1 zaciągu wytłuc esoxa z 30h wody? tonę?
To jakieś 1000 kilówek,śledzi dla uproszczenia, wpuść tam 20 łódek co dzień,niech każda utłucze 3 sztuki przez 4 msc tj 120dni =3 razy 20 =60 dziennie,razy 120 =720 szt. Już prawie się zrównały "ekipy",ja do mnożenia przyjąłem wariant sezonu 4 msc a trwa o 3msc dłużej ... Nie wziąłem też pod uwagę twoich 5-10 proc dostępności z brzegu i faktu że średnia to więcej niż umowne 3 szt na łeb ...
Tylko szkoda że nie rozumiesz że życie to nie tylko matematyka i takie przeliczanie jest równie idiotyczne jak liczenie średniej krajowej, dobre 80% wędkarzy jest na rybach raz w tygodniu,z nich jakieś 40% to amatorzy którzy najlepiej łowili by z samochodu bo się iść nie chce. Nie wiem może ja mieszkam w jakimś dziwnym miejscu, łowię na 5, 46, i 203 ha, w weekendy może z dziesięciu wędkarzy bym wypatrzył, w tygodniu często żywej duszy nie widać, dwadzieścia łodzi na raz na wodzie to chyba nie widziałem, sory raz jak były zawody ale to się nie liczy:)

 

Janusz  Kozłowski
JKarp
(2016/12/02 21:25) 0

Wg ciebie wędkarz jak juz złowi rybę i zabierze to musi sam ją zjeść i to najlepiej razem z łuskami z nikim się nią nie dzieląc inaczej jest nieetyczny :) dobre. Co do ogołocenia z karpi, musiał byś stać się kłusownikiem łamiących limity. Pomijam fakt że dla sporej grupy wędkarzy był byś zbawcą bo zarabianie stawu karpiami to jak wpuszczanie trzody chlewnej na sawannę żeby popasła się między antylopami, w końcu to tez zwierzęta. To kolejny świetny pomysł związku włokarzy niszczyć nasze wody trzodą chlewną a w zamian wyłowić co cenniejsze gatunki.

Zachowujesz się jak dziecko teraz - ma prawo zabrać, ma prawo zjeść, ma prawo zaprosić rodzinę, przyjaciół na świeżą rybę. Ale po co z łuskami ?
Oczywiście, że jest to nieetyczne jak chcesz oddać. Tak się po prostu nie robi. 
Ja nie mówię o karpikach z zarybień i nie żadnych stawów. Dzikie żwirownie, starorzecza.
JK

Jakub W
Jakub Woś
(2016/12/02 21:38) +3

Nie wiem może ja mieszkam w jakimś dziwnym miejscu, łowię na 5, 46, i 203 ha, w weekendy może z dziesięciu wędkarzy bym wypatrzył, w tygodniu często żywej duszy nie widać, dwadzieścia łodzi na raz na wodzie to chyba nie widziałem, sory raz jak były zawody ale to się nie liczy:)

 

Łowisz na trzech dołkach a wypowiadasz się jakbyś wszysto już w życiu widział. Tacy eksperci jednego dołka najwięcej mają do powiedzenia. Nie przyjmie do wiadomości jeden z drugim, że w innym miejscu jest inaczej. W jednym miejscu najwiekszym problemem jest PZW w innym kłusownicy, kolejnym wędkarze, czwartym kormorany a jeszcze innym zatrucia wody.  Oczywiście wypuszczanie ryb nie jest rozwiązaniem jak ryby będą wytrute czy skłusowane. Ale jak ktoś pisze, że wypuszczanie ryb nigdzie nic nie da no to chyba z rozumem coś nie tak. Nawet gdyby to miała byc ostatnia ryba w wodzie. Jak ją wypuścisz to będzie a jak zeżresz to pustynia. Sam na własne oczy widziałem jak wędkarze w dwa lata wybrali wszystkie szczupaki z jednej wody. Dwa lata łowienia zgodnie z regulaminem. Gdyby choć połowę tego wypuszczali to łowienia by tam było jeszcze ze dwa lata a tak nie ma po co tam jechać chyba że chcesz skarłowaciałej wzdręgi połapać.  Kilka kilometrów dalej jest rzeka gdzie jak ktoś coś złowi to nawet zachęcałbym bym go do tego żeby tą rybę zabrał bo co jesien z fabryki soków idzie taki syf że ryby spłwajądo Wisły do góry brzuchami. Tam żadne o kill nie pomoże. Co woda to inne realia ale to trzeba dupę sprzed kompa ruszyć żeby to zobaczyć i tego doświadczyć.
 

Ireneusz Urbanek
Iras1975
(2016/12/02 21:50) 0

Irek,klnę się na zdrowie moich dzieci! To nie żadna moda ani obsesja, to racjonalne myślenie i jedyna droga. Myślę za całe pieprzone PZW i za cholernych mięsiarzy, którzy nie znają umiaru i zżerają mi ryby. To aktualnie jedyna droga, aby w moich przetrzebionych wodach łowić niedobitki. Całę szczęście, że banda rządna mięsa, to tumany i oszołomy nieumiejące łowić , tak jak ja albo Ty, bo inaczej bidny los rybek...
No fakt, zapomniałem, że potrzeba wypuszczania ryb, może być inna niż szpan/moda. Pewnie jest to też chęć dawania/dokładania cegiełki itp...
 

 

Jędrzej K.
Jędrula
(2016/12/02 22:02) +4

Irek,klnę się na zdrowie moich dzieci! To nie żadna moda ani obsesja, to racjonalne myślenie i jedyna droga. Myślę za całe pieprzone PZW i za cholernych mięsiarzy, którzy nie znają umiaru i zżerają mi ryby. To aktualnie jedyna droga, aby w moich przetrzebionych wodach łowić niedobitki. Całę szczęście, że banda rządna mięsa, to tumany i oszołomy nieumiejące łowić , tak jak ja albo Ty, bo inaczej bidny los rybek...
No fakt, zapomniałem, że potrzeba wypuszczania ryb, może być inna niż szpan/moda. Pewnie jest to też chęć dawania/dokładania cegiełki itp...
 

 

  Czyli nie pogadamy sobie. No jak tam uważasz. Nie będę płakał, raczej szeroko i szyderczo się uśmiechnę...

Janusz  Kozłowski
JKarp
(2016/12/02 23:18) 0

Irek,klnę się na zdrowie moich dzieci! To nie żadna moda ani obsesja, to racjonalne myślenie i jedyna droga. Myślę za całe pieprzone PZW i za cholernych mięsiarzy, którzy nie znają umiaru i zżerają mi ryby. To aktualnie jedyna droga, aby w moich przetrzebionych wodach łowić niedobitki. Całę szczęście, że banda rządna mięsa, to tumany i oszołomy nieumiejące łowić , tak jak ja albo Ty, bo inaczej bidny los rybek...
No fakt, zapomniałem, że potrzeba wypuszczania ryb, może być inna niż szpan/moda. Pewnie jest to też chęć dawania/dokładania cegiełki itp...
 

 

  Czyli nie pogadamy sobie. No jak tam uważasz. Nie będę płakał, raczej szeroko i szyderczo się uśmiechnę...

A ryby się skończą :-(
JK

Krzysiek Pakulski
pakul1206
(2016/12/02 23:19) 0

"Łowisz na trzech dołkach a wypowiadasz się jakbyś wszysto już w życiu widział. Tacy eksperci jednego dołka najwięcej mają do powiedzenia. Nie przyjmie do wiadomości jeden z drugim, że w innym miejscu jest inaczej. "

O czym Ty do mnie piszesz???? W promieniu 30km mam jakieś 10 000ha wody,ogromny zalew i jakieś dobre 40 jezior i jeziorek, od ponad 300ha do meleńkich 5 ha bajorek. Po za paroma wyjątkami na ogół są raczej pustki. A ta cała presja jest chyba bolonczką wielkomiejskich zalewów i jezior, gdzie cała "stonka", jak to się często mówi na wysyp letników ,(mnie to określenie się nie podoba) wypełza z ciepłe weekendy a w sezonie wakacyjnym najbardziej i zalewa okoliczne brzegi rzek i jezior. Po co jezdzić w takie miejsca na ryby? U mnie też jest sporo jezior typowo turystycznych ale w sezonie unikam ich jak ognia, przyjedz do mnie na zadupie, piękny malowniczy staw, stary młyn, cisza,łabędzie, żurawie, łosie, dziki, daniele,sarny,jelenie,bobry, wydry, po co pchać się nad jakieś Zegrze i urzerać się w tłumie.

Ireneusz Urbanek
Iras1975
(2016/12/02 23:32) 0

Jędrula, połowę posta wcięło. Pisałem o obszarach ubogich w zbiorniki wodne itp... Coś nie wklepałem.  Temat do pociągnięcia, ale to trzeba założyć wątek w innym miejscu(jeszcze nie wiem w jakim) i dyskutować o tym, jak nie dać się wydymać.
Wszystko na spokojnie.
 

Jędrzej K.
Jędrula
(2016/12/03 09:52) +2

Jędrula, połowę posta wcięło. Pisałem o obszarach ubogich w zbiorniki wodne itp... Coś nie wklepałem.  Temat do pociągnięcia, ale to trzeba założyć wątek w innym miejscu(jeszcze nie wiem w jakim) i dyskutować o tym, jak nie dać się wydymać.
Wszystko na spokojnie.
 

  No to rozumiem, fajnie :)

Ireneusz Urbanek
Iras1975
(2016/12/03 14:44) 0

Irek,klnę się na zdrowie moich dzieci! To nie żadna moda ani obsesja, to racjonalne myślenie i jedyna droga. Myślę za całe pieprzone PZW i za cholernych mięsiarzy, którzy nie znają umiaru i zżerają mi ryby. To aktualnie jedyna droga, aby w moich przetrzebionych wodach łowić niedobitki. Całę szczęście, że banda rządna mięsa, to tumany i oszołomy nieumiejące łowić , tak jak ja albo Ty, bo inaczej bidny los rybek...
No fakt, zapomniałem, że potrzeba wypuszczania ryb, może być inna niż szpan/moda. Pewnie jest to też chęć dawania/dokładania cegiełki itp...
 

 

  Czyli nie pogadamy sobie. No jak tam uważasz. Nie będę płakał, raczej szeroko i szyderczo się uśmiechnę...

A ryby się skończą :-(
JK
Od pisania na forum ich nie przybędzie.
 

d. k.
luxxxis
(2016/12/03 18:32) 0

"Łowisz na trzech dołkach a wypowiadasz się jakbyś wszysto już w życiu widział. Tacy eksperci jednego dołka najwięcej mają do powiedzenia. Nie przyjmie do wiadomości jeden z drugim, że w innym miejscu jest inaczej. "

O czym Ty do mnie piszesz???? W promieniu 30km mam jakieś 10 000ha wody,ogromny zalew i jakieś dobre 40 jezior i jeziorek, od ponad 300ha do meleńkich 5 ha bajorek. Po za paroma wyjątkami na ogół są raczej pustki. A ta cała presja jest chyba bolonczką wielkomiejskich zalewów i jezior, gdzie cała "stonka", jak to się często mówi na wysyp letników ,(mnie to określenie się nie podoba) wypełza z ciepłe weekendy a w sezonie wakacyjnym najbardziej i zalewa okoliczne brzegi rzek i jezior. Po co jezdzić w takie miejsca na ryby? U mnie też jest sporo jezior typowo turystycznych ale w sezonie unikam ich jak ognia, przyjedz do mnie na zadupie, piękny malowniczy staw, stary młyn, cisza,łabędzie, żurawie, łosie, dziki, daniele,sarny,jelenie,bobry, wydry, po co pchać się nad jakieś Zegrze i urzerać się w tłumie. No i może na tym polega problem -presji nie widzisz bo już nie ma po co tam jeżdzić. Ja mam to szczęście w nieszczęściu że w moich okolicznych wodach coś tam jeszcze pływa i na hasło "biorą !!! " robi się zagęszczenie-20 łódek na 30h ... Gdy nie biorą-jest kameralnie,dzik,żubr, łoś....


Kolejny przykład-sandacze z j.Płaczewskiego

Przypadkowo dokonano tam kiedyś zarybienia,jezioro było olewane przez łowców drapiezników od lat,czasem jakiś dziadzia zapuścił się na nie z robalem. Snące w cysternie sandałki można było albo wywalić do rowu albo do najbliższej wody-ww jeziora,tak tez się stało,jednak nikt nie podejrzewał nawet że coś z tego będzie.Stało się inaczej,ryby przeżyły,urosły.
Ktoś złowił 1 -ego,potem przybył następny łowca,potem byłem ja a za tydzień gdy podjechałem o 3 w nocy nad wodę stało tam już 11 łódek w pełnej obsadzie i holował każdy.
Dlaczego tak było? -bo wiosna przyszła bardzo póżno i 1 czerwca sandały były jeszcze na gniazdach bądż w ich okolicy,biły jak psy....
W ciągu 1 sezonu zedy zostały wybite,trzy następne lata pływałem tam jak dziki i nie złowiłem ani jednego,jezioro sondowałem czym się da,sondowali inni,ryb już nie ma.Da się? no pewnie,puść tylko halo że "biorą!!!" a sam zobaczysz.


Next przykład-esox,zalew Wierzycy

Duża woda,po zalaniu ilość szczupaka była ogromna,30-40 bić w 5 godzin było normą.
Teraz po 7-8 latach z trudem dochodzę tam do 5 uderzeń,sezon trwał dla niektórych 12 msc na tej wodzie,o wymiarze i limicie nie słyszał nikt z zagadniętych.
Białoryb pozostał,ci co łowili drapiezniki właśnie na niego przeszli ....
 

Krzysztof Kloc
ryukon1975
(2016/12/04 06:49) 0

Lux tylko sobie dzieci nie naróbcie w tym zagęszczeniu.:) 20 łódek na 30 ha. 30 ha wody to nie ma u mnie w powiecie, Na dołku 3 ha siedzi w sezonie tylu że łowienie spinningiem od maja do poździernika można sobie wybić ze łba na stałe.
Ogólnie to zgadzam sie z Irkiem tu nie chodzi o to czy wypuścić jedną durną rybę tylko jak nie dać się wydymać. Jednak ten naród lubi być dymany, wczoraj nawet było z tej okazji nowe święto.:))) Więc temat jak widać jest bardzo ciężki.

Ireneusz Urbanek
Iras1975
(2016/12/04 09:56) 0

Swego czasu to ja dymałem pięknie.. Jak mi rybak na wodzie PZW obstawiał miejscówki wontonami, to wypływałem rano o godzinę wcześniej, wyrywałem  z siatki kilka ryb i później łowiłem sobie jeszcze kogutem. Piękne to były czasy.. :)

Krzysztof Kloc
ryukon1975
(2016/12/04 10:34) 0

I ja bym wiedział gdzie iść żeby okraść złodzieja.:) U mnie na rzece też były czasy kiedy wiencierze sprawdzałem popołudniem a kłusownicy ich właściciele przychodzili po zmroku. Dziś z kilkunastu hektarów wody w mojej miejscowości dostępnych jest jakieś dobre 3, jeden mały zbiornik zaporowy. Do innych pozamykanych dla wędkarzy nawet nie podchodzę żeby mnie nie oskarżyli o kłusownictwo. Czasem na facebuku popatrzę co łowią tam aktualnie kłusownicy. Jedyne pocieszenie to fakt że nie wykupiłem tam licencji a bylem tego bliski na początku roku, więc najważniejsze że mnie odbyt nie boli.:)

bernard wypiór
berthold
(2016/12/04 12:35) 0

....łowili wszyscy zabierali wszyscy i to w ilościach po 50-70kg na łebka....
No wypisz wymaluj obraz polskiego wędkarstwa, naszczęście powoli się to zmienia.
czytałeś całość ? łapali i wynisili , ryba brała jak opętana przez poprzednie 20 lat i nigdy słabo nie brała ale jak zabrało tą wodę PZW to jak ręką odjął karaś zniknął całkowicie , karp się odradzał prawie 10 lat ale jakoś się odrodzi , więc kto narobił tych szkód ci wędkarze z rybami po 50 kg czy odłowy kontrolno złodziejskie
 

d. k.
luxxxis
(2016/12/04 18:02) 0

Lux tylko sobie dzieci nie naróbcie w tym zagęszczeniu.:) 20 łódek na 30 ha. 30 ha wody to nie ma u mnie w powiecie, Na dołku 3 ha siedzi w sezonie tylu że łowienie spinningiem od maja do poździernika można sobie wybić ze łba na stałe.
Ogólnie to zgadzam sie z Irkiem tu nie chodzi o to czy wypuścić jedną durną rybę tylko jak nie dać się wydymać. Jednak ten naród lubi być dymany, wczoraj nawet było z tej okazji nowe święto.:))) Więc temat jak widać jest bardzo ciężki.

Ja też się zgadzam przecie ...nie chodzi mi o c&r tylko o fakt że wędkarze to nie są "święte owieczki" i potrafią dobić małą wodę. Kwestia c&r to indywidualna broszka,chcesz puść,nie chcesz zjedz. A co do tych 20 łajb i 30h to obiecuję że zrobię specjalnie dla ciebie zdjęcie tegoż zjawiska-poczekasz jednak do maja bo wszystko u mnie zamarzło.

Wedkuje.pl poleca

Aplikacja