Śmieszne spotkania ze zwierzętami na rybach. - strona 2

udostępnij: 
Sebastian Sidorek
sebsid
(2014/01/12 22:54) 0

Siedzielismy z kolega w łodzi w pełni skoncetrowani na naszych kopytach obstukujacych dno jezioro, a tu nagle cos co na pierwszy rzut oka przypominało peryskop sie do nas zblizało. To nie jest potwor z Loch Ness, byłoby sensacja, to tylko jelonek na srodku nie małego jeziora.

Podgląd zdjęć na forum dostępny jest tylko dla zalogowanych użytkowników.

załóż konto zaloguj się

Piotr Zygmunt
barrakuda81
(2014/01/13 09:18) 0

Sporo tego było...Najbardziej swego czasu rozbawiła mnie żaba która przychodziła i wyjadała mi białe robaki z pudełka.Nie odpłaszałem jej,przeciwnie bawiło mnie to.Tak oswoiłem płaza że żarł mi z ręki.Potem zjadła jeszcze kilka czerwonych i oczywiscie garstke bialych (sporo wtrząchneła jak na takie małe zwierzę).Za kazdym razem kiedy przyjezdżałem pojawiała sie żaba i rytuał wyzerania robaków sie powtarzał.Zastanawiam sie czy był to ten sam osobnik ale to całkiem mozliwe bo zaby chyba są zwierzętami terytorialnymi a ja zawsze łowiłem w tym samym miejscu.Myszy w zanecie to juz standard o którym nie wspominam...

Lucjan Górka
LuceKK
(2014/01/13 09:52) 0

Spotkań ze zwierzętami to ja miałem bardzo dużo. Ptaszki wyjadające mi zanętę i robaki, bobry nie dające mi łowić, koty kradnące ukleje z wiaderka na żywca, lis porywający siatkę na ryby która się suszyła, atakujący łabędź jak spinning owałem koło jego gniazda. A nie zapomnę chyba do końca życia sprintu przed rodzinką dzików która stanęła mi na drodze.

Darek Stefaniak
DARO2165
(2014/01/13 14:15) 0

Witam.Razem z kolegą wybraliśmy się nad jeziorko w lubelskiem, rozkładamy sprzęt a tutaj wolniutko obok nas wypłowiały lis pokazał się nie bał się nas pomimo krzyku wcale nie poszedł tylko zaczął obok nas ok 10m lizać sobie zad, dopiero rzut kamieniem ,też zbytnio ,lecz powoli odszedł.

bogdan błażejak
użytkownik105682
użytkownik105682 (2014/01/26 16:53) 0

Witam.Razem z kolegą wybraliśmy się nad jeziorko w lubelskiem, rozkładamy sprzęt a tutaj wolniutko obok nas wypłowiały lis pokazał się nie bał się nas pomimo krzyku wcale nie poszedł tylko zaczął obok nas ok 10m lizać sobie zad, dopiero rzut kamieniem ,też zbytnio ,lecz powoli odszedł.

 Koledzy na takiego lisa co nie ucieka na widok ludzi  należy bardzo uważać bo najprawdopodobniej jest  chory na wściekliznę . 

Bernard Pisz
Bernard51
(2014/01/26 16:57) 0

Będąc dziś na spacerze w lesie z psem , co prawda nie na rybach, miałem okazję zobaczyć Borsuka, o dziwo o tej porze roku, na pewno zaskoczenie, nawet moja suczka nie zdążyła zareagować,czmychnął w potok i do nory po drugiej stronie.

Michał Michał
michal0782
(2014/01/30 23:40) 0

Z tymi lisami to faktycznie trzeba uważać a borsuki pewnie nie śpią przez tą naszą pogode.Zresztą jak pełno innych zwierząt które może ktoś bedzie miał szczęście napotkać na swojej drodze i dopisać coś do naszego tematu o zwierzakach.

Krzysztof Kloc
ryukon1975
(2014/01/31 08:06) 0

Siedzę na brzegu. Łowię jedną wędką na przystawkę a na drugiej zestaw żywcowy gdzie korek podskakuje rześko po powierzchni. Letnie słońce chyli się ku zachodowi. Raj na ziemi (nie to co dziś:)). Gdzieś pod wodą następuje potężne uderzenie w żywca. Świadczy o tym spore zamieszanie jakie zrobiła drobnica na dość dużym obszarze i spławik który się wyłożył. Przejęty tym wszystkim nawet nie szukałem powodu tak nietypowego zachowania się spławika z żywcem, przecież zawsze idzie pod wodę. Spławik leży a kilkadziesiąt centymetrów pod powierzchnią pokazał się krokodyl. Widzę potężny cień szczupaka który ma na pewno ponad metr w świetle zachodzącego słońca. Czekam. Nagle szczupak wynurza z wody głowę. Ma wąsy i futro. Pomimo że kabłąk kołowrotka otwarty rzucam się by chwycić wędzisko. Wydra zobaczyła ruch i błyskawicznie skoczyła w najbliższy zatopiony krzak. Zaczep. Rwanie. Straciłem zestaw i wydrę. Nie mam do siebie żalu bo byłem bez najmniejszej szansy na sukces.

Historia oparta na faktach.

Wojtek k
plotka97
(2014/05/02 22:10) 0

Przy takich spotkaniach jak wasze moje są bardzo skromne. Kiedyś kiedy łowiłem na rzece postanowiłem wybrać się na dtugi brzeg z dużymi kamieniami. Wiadomo drugi brzeg zawsze lepszy;). Byłem wtedy maly i każda ryba była sukcesem. Namierzyłem kilka dużych kleni, które co rusz wpływały pod jeden z kamieni. Wpuściłem tam moją przynętę i zatraciłem się w obserwowaniu moich robaków w krystalicznie czystej wodzie. Nagle na prawo ode mnie usłyszałem plusk wody., szybko popatrzyłem w tamtą stronę i ujrzałem ogromnego zaskrońca z płotką do połowy w pysku. Wąż był duży i bardzo blisko moich nóg, które nawiasem mówiąc miałem jak z galarety. Szybko zwinąłem manatki i z kłopotami z powodu drżących nóg przeszedłem przez szybki nurt rzeki. Teraz się z tego śmieję ale długo zajęło mi ponowne postawienie nogi na ,,drugim" brzegu. 

Krzysztof Włodarczak
krisal
(2014/05/03 15:28) 0

Taki temat kiedyś założyłem http://forum.wedkuje.pl/f,nad-woda-zawsze-ktos-na-ciebie-patrzy,266544,0.html

Wedkuje.pl poleca

Aplikacja