Wiślane drapieżniki

16 sierpnia pojechałem z tatą na ryby nad Wisłę ( na ulicę Tyniecką konkretnie ). Mieliśmy zarzucone 2 grunty, na jednym wątróbka, na drugim czerwone robaki. Przyjechaliśmy około 7:00. Cisza, cisza, cisza i cisza... Brania wg. kalendarza miały być średnie. Aż w końcu - 9:30 - "dzyń, dzyń, dzyń" :) Po 2 minutowym holu wyciągnąłem ok.25-centymetrowego okonia, największego w życiu. Jak jeszcze się da to wrzucę zdjęcie. Wszystkim polecam Wisłę, polecam czerwone robaki i wszystkim życzę podobnych okazów.
A tak przy okazji nie wiecie czemu przez kilka godzin tylko jedno branie? Ciśnienie miało być idealne - 1002 hPa.Pozdro i połamania ;)
Krzysztof Kloc
ryukon1975 (2012/08/17 12:26) 0

Gratuluje i życzę jeszcze większych okoni.

Sprawa tego że brań jest danego dnia więcej czy mnie j jest tak naprawdę niewyjaśniona a wszelkie powoływania się na księżyce,ciśnienia itp. to tylko lekkie wskazówki kierunku ale konkretnej drogi nic nie wskaże.Przynajmniej takie jest moje zdanie na ten temat.

karol turek
turu82 (2012/08/20 12:22) 0

Gratuluje i życzę jeszcze większych okoni.

Sprawa tego że brań jest danego dnia więcej czy mnie j jest tak naprawdę niewyjaśniona a wszelkie powoływania się na księżyce,ciśnienia itp. to tylko lekkie wskazówki kierunku ale konkretnej drogi nic nie wskaże.Przynajmniej takie jest moje zdanie na ten temat.

zgadzam się Krzychu z Tobą , ciężko wyczaić kiedy można trafić na dobre brania ,nawet przy podobnych warunkach przez kilka dni różnice w braniach są kolosalne.

Napisz odpowiedź