» » » Grupy » ★  Obserwuj★  Obserwujesz✕  Nie obserwuj

Szczupak w Styczniu


Witam
Jest to moj pierwszy post i zarejestrowalem sie na tym forum tylko po to, by ktos mogl mnie przekonac do tego, by nie lowic szczupaka w styczniu.
 Zaczne moze od poczatku, czyli od tego, ze jestem spinningista i zima to dla mnie okres letargu, w ktorym jestem pozbawiony swej pasji. Jednak rowniez w grudniu przy kilkustopniowym mrozie po raz pierwszy sprobowalem spinningowania na rzece ( generalnie lowie tylko na jeziorach ). Lowilem na rzece Łynie, z nadzieja zlowienia pstraga ( sluchy dochodza, ze ponoc mozna tam jeszcze spotkac jakies pstragi, ktore pare lat temu uciekly hurtem do rzeki, ok 10 ton z gospodarstwa rybackiego). Rozne metody polowu, woblery, gumy i nic, rzeka dosyc waska ok 10m. Mroz z kazdym dniem robil sie coraz wiekszy, a to bylo jedyne miejsce gdzie mozna bylo jeszcze pospinningnowac. Niestety jazie, klenie, pstragi i okonie nie braly i nie bylo zadnego sladu, ze ryby w tej rzece w ogole sa ( nawet drobne splawy). Zamiar byl wiec taki, ze czekamy do wiosny, by wreszcie moc polowic na spinning na rzece ( poniewaz tam lod pierwszy umozliwi krecenie kolowrotkiem )
Okazalo sie jednak, ze zima w styczniu jest dosyc lagodna, wiec sprobowalismy innego miejsca i wybralismy sie nad rozlewisko rzeki Wadag i Łyny.

Pierwszy wypad przy kilkustopniowym mrozie, wiec zakladamy zylki  ( przelotki i tak po paru, parunastu rzutach zamarzaja ) i lowimy na mikroprzynety oraz obrotowki i oczywiscie nic. Samo rzucanie juz po takiej przerwie sprawia wiele radosci, jednak ryb w ogole nie widac, a podejscie do brzegu ograniczone ze wzgledu na ok. polmetrowa warstwe sniegu. W tym miejscu rzeka ma ok. 20-30 metrow, rozlewisko niestety jest praktycznie bez nurtu i jest prawie cale zamarzniete. Efektow po 2-3 godzinach oczywiscie zadnych, dlatego trzeba sprobowac innym razem.
Okazalo sie, ze dalsze ocieplenie pozwolilo na rzucanie na rozlewisku i w zeszla niedziele udalem sie z kolega na ryby. Kolega jak zwykle probuje na woblery ja rzucam 4 cm gumka.
Zadajemy sobie pytania czy w ogole ryby beda braly, ale po ok 20 minutach widac kotlowanie sie wody ( najprawdopodobniej szczupaka ). Mimo wszystko to dobry znak, poniewaz ryby tego dnia jednak zeruja.

Teraz dochodze do sedna sprawy. Mianowicie i tak ryby zlowione przez nas laduja z powrotem w wodzie, poniewaz panuje u nas przekonanie, ze ryb w polskich wodach jest zdecydowanie za malo. Jak dla mnie ryby nadajace sie do zjedzenia to szprot w sosie pomidorowym oraz filety z pangi ( kolega podobnie ryby lowi tylko dla wlasnej satysfakcji ).

Oczywiscie jak dla mnie liczy sie lowienie ryb, totez zalozylem 7 gr glowke z biala czarna guma manns'a z nadzieja ze zlowie rybe wieksza niz 30 dkg. W miejscu rozlewiska 2 rzek Wadąg i Łyny mozna bylo uslyszec opowiesci wedkarzy, ze mozna tam znalezc sandacza, szczupaka, jazia, klenia, bolenia ( niekiedy i pstraga) takze spodziewac sie mozna kazdej z ww ryb.
Miejsce, w ktorym bylo widac splaw bylo zbyt daleko polozone, tak by mozna bylo wykonac rzut pare metrow za, a nawet dorzucic do tego miejsca.
W kazdym razie rzucam metoda sloneczkowa ze swojego stanowiska i w polowie drogi zwijanej plecionki czuje delikatne pukniecie. Mowie koledze, ze mialem pukniecie, jednak, ze bylismy tam pierwszy raz rownie dobrze mogl to byc patyk czy jakas roslinnosc ( choc pukniecie wlasciwie mi przypominalo pukania jesiennych szczupakow). W kazdym razie ok 10 nastepnych rzutow i nic. Rzucam kolejny raz i znowu "pukniecie", zacinam i jednak luz, ale po paru ruchach kolowrotka, jednak czuc opor, chwila niepewnosci co bedzie na koncu plecionki i pojawia sie brzuch szczupaka. Pare chwil i szczupaka wyciagam na brzeg. Jest dosyc gruby ( znacznie grubszy niz te zlowione w jeziorze ) i po zaznaczeniu jego dlugosci na wedce, (w domu sprawdzilem iz mial 48cm) szczupak zostaje sfotografowany ( choc kolega tez stara sie robic to jak najciszej, poniewaz jest juz okres ochronny szczupaka ) i z powrotem w bardzo dobrej kondycji wpuszczony do wody ( choc polknal cala gume, to nie bylo problemu z jego odhaczeniem ).

Wywiazala sie w tym momencie miedzy nami dyskusja, bo ja pytalem sie go dlaczego sam nie chce sprobowac zlowic szczupaka, odpowiada, ze nie ma sprzetu, a poza tym nastawil sie na jazia i klenia, ewentualnie okonia. Dyskusja wlasnie jest burzliwa i argumenty byly rozne za i przeciez, ale prosze rowniez Was, wedkarzy dlaczego ja idac nastepnym razem idac na ryby nie powinienem lowic na 7-10 cm gumy, liczac na szczupaka.

Z argumentow, ktore padly podczas naszej dyskusji byla mowa o tym, ze jest okres ochronny ryba ma tarlo ( szczupak akurat wg mnie sie trze troche pozniej ok. marca, kwietnia, choc gromadzic ikre moze juz pozna jesienia ) i podczas holu i odczepiania jest zestresowana. Ryba z powrotem laduje w wodzie i jest w dobrej kondycji ( w przypadku lowienia woblerami mniejszymi rowniez mozna zlowic szczupaka, mimo ze sie na niego nie nastawialismy. Poza tym to, ze wyciagnalem szczupaka nie oznacza, ze zlowie go rowniez nastepnym razem. Faktycznie gdyby braly jazie klenie czy cokolwiek na spinning, to staralbym sie zlowic wlasnie takie gatunki ryb, jednak jedyna ryba, ktora udalo sie zlowic byl wlasnie ten szczupak.
Przy nastepnym naszym wypadzie ja chce sprobowac zlowic szczupaka ( lub oczywiscie to co sie da, na roznej wielkosci gumy, obrotowki i woblery), a kolega postanowil, ze sprobuje nastawic sie na okonia.

Dlaczego zatem nie powinienem lowic szczupaka, ewentualnie sandacza ( na ktorego tez mam zamiar oddac pare rzutow - czyli inny kolor i ciezsza glowka prowadzona przy dnie skokami ) Wiem, ze kiedys okres ochronny dla sandacza byl dopiero od 1 lutego, a przeciez wszystkie okresy ochronne to rowniez kwestia umowna.

Prosze o konktruktywne odpowiedzi!

 


zgłoś naruszenie
#200304
wysłano: 2011/01/19 11:15

Jeżeli jest się członkiem PZW to obowiązuje nas RAPR.

I niezależnie od naszych o nim opini jesteśmy zobligowani do jego przestrzegania.

Dyskusja może więc dotyczyć ewentualnych zmiana nia obchodzenia istniejącego.

Tak to widzę.




zgłoś naruszenie
#200306
wysłano: 2011/01/19 11:27
1) Pstragi zima (w grudniu) to lamanie przepisow. Chyba ze chodzi o teczaka.
2) rozumiem ze mowimy o tym czemu jest zakaz od 1 stycznia a nie czemu nie mozna lowic od 1 stycznia. To 2 zupelnie rozne kwestie.
W pierwszym przypadku jedyna osoba ktora naprawde merytorycznie moglaby odpowiedziec jest ichtiolog.
W drugim kazdy wedkarz. Mozna sie spierac czy 1.01 jest dobrym poczatkiem okresu ochronnego. Wg mnie, tak intuicyjnie, tak. Okaleczona ryba (nie zawsze szczupak ma przynete w konciku ust i wyjmujemy go wyslizgiem na mokra trawe) zawsze jest bardziej podatna na wszelkiego rodzaju infekcje. Do tarla tez chora ryba na pewno nie przystepuje w 100% sprawna. No a tarlo szczupaka osobiscie widzialem w drugiej polowie lutego. Ale to tylko moje amatorskie sugestie.
A odnosnie celowego lowienia ryb w okresie ochronym (nie wazne ze ryba jest wypuszczana). Jest to lamanie przepisow i powinno byc karane.
Podsumowujac.
Jesli przepisy nie zmienia sie NIE WOLNO celowo lowic szczupakow po 1.01. I zadne argumenty nie sa istotne.
Aby zmienic ten zapis o 1 stycznia, musialby wypowiedziec sie jakis ichtiolog. A najlepiej byloby wysluchac kilku glosow, bo to dosc powazna sprawa. Szczupakow nie mamy juz za wiele i nieodpowiedzialne zliberalizowanie przepisow mogloby mocno im zaszkodzic



zgłoś naruszenie
#200326
wysłano: 2011/01/19 12:02
Kolega Masther rzeczywiście poruszył dość ważny problem. Przecież jeszcze chyba ze 3 sezony temu RAPR mówił jasno, że okres ochronny szczupaka jest od 1 marca do 30 kwietnia. Co prawda część okręgów, w tym mój toruński, zaostrzył przepisy ale tak było. I dlaczego są takie zmiany w przepisach? Raz wolno , innym razem nie, a ryby i tak trą się gdy mają ku temu odpowiednie warunki. Sam ok 10 lat temu złapałem szczupaka na dużym jeziorze na początku maja w długi majowy weekend, który nie był jeszcze wytarty. Była to grubiusia samica ponad 50 cm pełna ikry. Zabrałem ją tylko dlatego, że łapałem na żywca i hak miała praktycznie w brzuchu. Ale do czego piję. Jak już mielibyśmy zmieniać przepisy to wolałbym, pamiętając tamten przypadek, łapać w styczniu a nie w maju. Fakt, Polska nie jest mała i ma dość zróżnicowany klimat co wpływa na tarło ryb, ale akurat w przypadku szczupaka styczniowe łowy raczej nie wpłynęłby na jego tarło. Bo nigdzie nie trze się w sytczniu, ba nawet nie przygotowuje się. Ale to tylko moje prywatne zdanie.


zgłoś naruszenie
#200336
wysłano: 2011/01/19 12:24


Kolega Masther rzeczywiście poruszył dość ważny problem. Przecież jeszcze chyba ze 3 sezony temu RAPR mówił jasno, że okres ochronny szczupaka jest od 1 marca do 30 kwietnia. Co prawda część okręgów, w tym mój toruński, zaostrzył przepisy ale tak było. I dlaczego są takie zmiany w przepisach? Raz wolno , innym razem nie, a ryby i tak trą się gdy mają ku temu odpowiednie warunki. Sam ok 10 lat temu złapałem szczupaka na dużym jeziorze na początku maja w długi majowy weekend, który nie był jeszcze wytarty. Była to grubiusia samica ponad 50 cm pełna ikry. Zabrałem ją tylko dlatego, że łapałem na żywca i hak miała praktycznie w brzuchu. Ale do czego piję. Jak już mielibyśmy zmieniać przepisy to wolałbym, pamiętając tamten przypadek, łapać w styczniu a nie w maju. Fakt, Polska nie jest mała i ma dość zróżnicowany klimat co wpływa na tarło ryb, ale akurat w przypadku szczupaka styczniowe łowy raczej nie wpłynęłby na jego tarło. Bo nigdzie nie trze się w sytczniu, ba nawet nie przygotowuje się. Ale to tylko moje prywatne zdanie.



Jak to się nie przygotowuje???????? Już pod koniec listopada na wielu akwenach wędkarze łowili szczupaki z ikrą..... Orientacyjnie, szacunkowo, domyślnie od stycznia do maja szczupak śpi i się bzyka i dajcie mu więc spokój.....





zgłoś naruszenie
#200338
wysłano: 2011/01/19 12:26
Na pewnym forum ( rybobranie.pl) uzytkownik Piotr napisal, z punktu widzenia ichtiologicznego takie o to informacje.
Bazując na przykładzie Esox lucius - ikra jest wytwarzana przez rybę już od późnej jesieni, nic więc dziwnego , że się ją będzie widziało po wyłowieniu samicy w grudniu, styczniu, lutym.... a do kiedy? Cóż, ryba będzie przystępowała do tarła zgodnie z kalendarzem fenologicznym, czyli wówczas gdy Przyroda jej na to swymi warunkami pozwoli. Tarło nie nastąpi w grudniu - bo jeszcze ikra nie została do końca wytworzona, oraz nie nastąpi nawet w maju - jeżeli warunki termiczne wody nie będą zawierały się w przedziale tych, które zagwarantują pozytywnego przebiegania jej inkubacji. Oczywiście nie wszystkie ryby przystępujące do tarła w danym roku , posiadają ikrę wykształconą w tym samym stopniu. Przypuszczam, że zależne jest to od uwarunkowań osobniczych. Tak samo, nie każda samica Esoxa będzie w stanie przystąpić do tarła, bo najprawdopodobniej to również jest uzależnione od danego osobnika. Jedne mogą być zbyt chore i osłabione, dla innych będzie to pierwsze tarło i być może ich organizm nie jest jeszcze dostatecznie przygotowany do rozrodu, a jeszcze inne nie odbiorą panujących w wodzie warunków jako sprzyjających. Powodów do wstrzymania się od przystąpienia do tarła, ryba może mieć wiele. W takim momencie następuje rozpoczęcie powolnego procesu asymilacji ikry, jako wysokoproteinowego zapasu energetycznego organizmu ryby. Z tym, że ikra ta nie jest asymilowana tak jak każdy inny pokarm. Dzieje się to przy udziale zupełnie innego mechanizmu.Tu po raz kolejny przypomnę - nie jestem ichtiologiem i nie znam dokładnie wszystkich uwarunkowań. Myślę jednak, że całkiem spokojnie można przyjąć, iż tarło Esoxa może trwać nawet dużo poza tę magiczną datę jaką jest 1.05, o ile warunki (np. termika wody, warunki tlenowe związane z zimową przyduchą..) na to nie pozwolą. Tyle gwoli opisu uwarunkowań. Teraz coś a`propos zakazów - osobiście nie znam każdego zbiornika w którym łowię na tyle, by spokojnie powiedzieć - tu zębate ...wytarły się z końcem marca, więc mogę dziurawić wodę swoją blachą! I dlatego , że nie znam wody, a co za tym idzie - nie znam tych wszystkich okresów w których ryba powinna być pod ochroną (przykładem będzie różnica w terminach tarła pomiędzy "cieplejszą Odrą" i "zimniejszą Narwią"), przyjmuję, że dzierżawiący zna te terminy lepiej i ma świadomość tego , kiedy dany gatunek nie powinien być poławiany. Tu zgodzę się z twierdzeniem, że prawo (obojętnie czy jest to RAPR czy Ustawa MR) jest do dupy...i to głęboko. Ktoś nie bardzo miał ochotę na dokonanie konsultacji z fachowcami i rypnął tzw "średnią krajową", bez względu czy ma ona sens na Odrze, czy może nie ma sensu na Narwii. Zresztą to akurat obojętne. Okresy ochrony gatunkowej, tak jak i wymiar dolny, powinny być dostosowane do regionów , warunków tam panujących oraz stanu ichtiofauny. Choćby przez wzgląd na to co opisałem. Nie mniej, nic mnie nie upoważnia by a priori zakładać , że każdy dzierżawca chce (bądź odczuwa nieodpartą potrzebę) wydymania mnie przy każdym odbezpieczeniu kręciołka mojego spinnera. Takie podejście jest najzwyczajniej chore i bazując na wiedzy zawodowej mogę stwierdzić, że podpada to pod jakiś stan maniakalny (mania prześladowcza?). Owszem, przyznam rację gdy stwierdzisz, że to dymanie odbywa się na skutek 1)pójścia dzierżawcy na łatwiznę ; 2) totalnego zidiocenia dzierżawcy, bo sobie wyssał z palca termin; 3) całkowitego braku wiedzy z gatunku podstawowych. Tylko jak zwykle mam małe "ale"! Jeśli nie mam zachowywać się jak ten przysłowiowy baran w amoku, to Twoja sugestia spycha mnie w kierunku , gdzie musziałbym wszędzie węszyć spisek dziejowy. A stąd do choroby nerwowej już tylko kroczek. Jak zwykle w takich chwilach, najsensowniejszy jest spokój i umiar, połączony z jakąkolwiek formą działania mogącego uporządkować panujący...burdel (?). Może to zbyt nie cenzuralne określenie, ale jak się tak popatrzy na to co członek ZG określał mianem - to trzeba zrobić , a tamto dopracować - to jest to tęgi bajzel. Stajnia Augiasza nieomal!


zgłoś naruszenie

Reklama

#200577
wysłano: 2011/01/19 17:49
Regulamin jest regulaminem i nad wodą nie ma co kombinować, należy go przestrzegać co oczywiście nie zamyka polemiki na temat zasadności  niektórych rozwiązań RAPR. Co zaś się tyczy spraw czysto technicznych związanych bezpośrednoio z wędkowaniem  myślę, że dla czystego sumienia powinno się unikać "typowych" przynęt szczupakowych. W przypadku złapania szczupaka  zwracajmy uwagę na delikatne usuwanie przynęty. Czasami lepiej pozostawić ulubioną gumkę, niż wytarmosić rybę do granic wytrzymałości w celu odzyskania przynęty.


zgłoś naruszenie

 

strona główna forum


Google